Mój sennik

Miłość słodki ma smak, ale pozostawia po sobie tylko gorycz cierpienia, żalu i tęsknoty.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

-I dobrze! Teraz możesz być sobie z tym swoim chłopczykiem!
Tego już było dość nawet jak na udawanie. Nie wytrzymałam i wymierzyłam mu siarczysty policzek.
-Z nami koniec! Nie masz już na co liczyć! Nie dzwoń, nie pisz, nie odzywaj się do mnie!-krzyczałam przez łzy
Poprawiłam Justina w moich ramionach i zaczęłam iść przed siebie. Kiedy przechodziłam obok okna, przy którym siedziała Kristen powiedziałam jej samymi ustami, że zobaczymy się w domu. Ona jedynie pokiwała głową, bo wiedziała, że muszę po tym wszystkim ochłonąć.
Kochana, starsza siostra.-pomyślałam
To wszystko co się dziś wydarzyła pogorszyło moją i tak już doszczętnie skopaną psychikę. W głowie miałam mętlik myśli, nie mogłam się na niczym skupić, a co dopiero wymyślić jak wytłumaczę to najlepszym koleżanką lub chłopakowi, w którym się zakochałam choć to niedorzeczne.
Boże i jeszcze ona! Tak Elena dołuj się jeszcze bardziej i przywołaj wspomnienia o Lunie!!-krzyczałam na siebie w myślach
Luna moja kochana kuzynka. Innym mogło się wydawać, że jej nienawidzę za to co zrobiła mi w nasze siedemnaste urodziny, ale ja naprawdę za nią tęskniłam. To wszystko co przeżyłyśmy razem pękło jak banka mydlana w nasz siedemnasty rok. Często myślałam o tym jakby to wyglądało, gdyby ona zachowała dar. Zawsze kiedy przychodziło takie pytanie ja mówiłam, że ona go zatrzyma, a Luna, że ja. Szczerze dla niej on był wszystkim. Ja miałam i mam jeszcze poza nim karierę i kiedyś chłopaka, a ona… Poza darem nie miała nic. Kiedy ciocia zginęła Luna była załamana i to ja ją pocieszałam. Kiedy przyszedł dzień odczytania testamentu wszystko się zmieniło. Po tym jak wyszłyśmy z sali wrzeszczała na mnie. To nie była moja wina, że ciocia mi, a nie jej zapisała dom w Wenecji. Od zawsze widziałyśmy z Luną, że to mnie jej mama faworyzowała. Przyzwyczaiłyśmy się do tego, ale to, że ja dostałam dom, który należał się Lunie to dla mnie samej była przesada. Chciałam jej go oddać, ale ona nie chciała mnie wysłuchać, a tydzień później zniknęła. To co się wtedy wydarzyło odbiło się nieodwracalnie na mojej psychice. To, że nie było jej przy mnie odczuwałam jak wyrwanie mi kawałka serca.
Elena przestań to nie pora na wspominanie tego wszystkiego.-skarciłam się w myślach i szybko skończyłam o tym myśleć
Kiedy wyrwałam się już z wiru koszmarnych wspomnień zadzwoniła moja komórka. Był to sms od Anny.
Świetnie Wam poszło. Wszędzie jest o waszym zerwaniu. Mam nadzieje, że niedługo się zobaczymy. Anna
W wiadomości był jeszcze link do jakieś strony. Wiedziałam, że jest to link do artykułu o naszym zerwaniu. Patrzyłam się w ekran telefonu, a moje palce same najechały na link i go otworzyły. Chciałam zaraz go wyłączyć, ale jednak zaczęłam czytać.
Dziś zerwali ze sobą Tayler Launter i Elena Stewart. Wszyscy zakładali to właśnie wyjście po tym jak świat zobaczył nagranie, na którym Tay całował się z Seleną Gomez dziewczyną Justina Bieber. Smuci nas, że tak wspaniała para musiała zerwać. Niedługo pewnie dojdzie też do zerwania Justin Biebera z Seleną Gomez. Może to doprowadzi wreszcie do spotkania Eleny z Justinem na co my czekamy już z niecierpliwością. Mamy nadzieje, że to nie wpłynie na zbliżającą się wielkimi krokami trasę koncertową JB i powrót do kariery panny Stewart.
Artykuł był dłuższy, ale ja nie mogłam dalej go czytać. Teraz pomyślałam, że to wszystko jest jakiś sen, z którego zaraz się obudzę i wszystko będzie tak jak kiedyś. Osoby, które kochałam będą przy mnie i nie będę musiała się martwić żadnymi problemami. Jednak życie to nie sen, a ja przekonałam się o tym już wiele razy. Nawet nie zauważyłam kiedy zadzwonił mój telefon, dopiero skomlenie Justina mnie obudziło.
Rozmowa telefoniczna (J-ja, K-Kristen)
K-Gdzie ty jesteś?-usłyszałam spanikowany głos Kristen
J-Musiałam ochłonąć i… tak jakoś wyszło.-odpowiedziałam nadal trochę nie przytomna
K-Aha. Wracaj jak najszybciej musimy porozmawiać.-usłyszałam jej słowa, a potem się rozłączyła
Ten telefon dość mnie przestraszył.
Co może być, aż tak pilnego.-pomyślałam
----------------------
Hej to znowu ja. Wiem, że napisałam, że kończę, ale miałam wtedy trudny okres i dlatego. Rozdział miał być 14 na moje urodziny, ale się nie udało. Mam nadzieje, że Wam się spodoba i go skomentujecie. Bardzo bym o to prosiła.
Do następnego.
Tagi: Rozdział 29
22.04.2012 o godz. 17:09

Osoby, które to jeszcze czytają nie doczekają się nowego rozdziału. Przestaje tu pisać cokolwiek, raczej. Nie wiem czy dodam tu nowy rozdział. Nikt tego nie czyta oprócz thekludia i nie opłaca mi się pisać. Blog założyła, żeby podzielić się z innymi moim opowiadaniem, ale to nie wypaliło. Wszyscy mi mówią żebym zajęła się na poważnie pisaniem, ale jak widać nie mam do tego talentu. To chyba już koniec, wiec żegnam.
07.04.2012 o godz. 15:03

Teraz się zacznie.-pomyślałam biorąc Justina na ręce i posyłając ostatnie spojrzenie mojej siostrze zanim wyszłam
Gdy tylko wyszłam na zewnątrz oślepił mnie na chwilę blask fleszy. Kiedy moje oczy się do niego przyzwyczaiły zobaczyłam jego, marzenie każdej dziewczyny, a kiedyś także moje. Ubrany był w dziurawe jeansy, czarną skórzaną kurtkę i masywne buty.
Spełnienie snów wszystkich dziewczyn w moim wieku.-pomyślałam z ironią
Tay podszedł do mnie pocałował mnie w policzek i podrapał Justina za uszami.
-Elena może pójdziemy w bardziej ustronne miejsce? Musimy porozmawiać, a to nie jest rozmowa, którą możemy przeprowadzić przy światkach.-powiedziła rozglądając się dookoła
-Nie! Mam ci do powiedzenia tylko jedną rzecz, wiec mogę to zrobić przy światkach.-krzyknęłam wściekła
On nic po moim wybuchu nie powiedział, wiec ja zaczęłam:
-Jak mogłeś mi to zrobić? Myślałam, że byłeś ze mną szczęśliwy, ale nie! Ty wolisz Selenę! Zrozumiałabym, gdybyś się z nią bawił po tym jak wyszłam, a potem odprowadził ją do auta i pocałował w policzek, ale nie! Ty musiałeś rozwalić nasz związek i związek Justina z nią. Złamałeś mi serce i zniszczyłeś czyjś związek!-wrzeszczałam na niego, a po moich policzkach spływały łzy smutku i wciekłości
Gdy miałam znów zacząć wrzeszczeć on się odezwał:
-Myślisz, że tego chciałem? Nie! To ona mnie pocałowała, a nie ja ją! Elena mi naprawdę było z tobą dobrze. Zakochałem się w tobie od pierwszego wejrzenia. Nigdy wcześniej przed tobą nie widziałem takiej ślicznej, utalentowanej i mądrej dziewczyny. Ja naprawdę tego nie chciałem! Odkąd zaczęliśmy się spotykać chciałem być tylko z tobą! Selena to już przeszłość, ty jesteś moją przyszłością jeśli tylko mi wybaczysz.
-Wybaczyć mam tobie po tym jak mnie zraniłeś? Chyba śnisz! Nie jestem taką idiotką jak Selena żeby wrócić do kogoś kto mnie zranił!-wrzeszczałam czując, że jeżeli czegoś nie zrobię będzie jeszcze gorzej
-O mnie możesz mówić co chcesz, ale o Sel nic nie wiesz, więc nie mów tak o niej.-powiedział mrugając do mnie porozumiewawczo, a ja od razu zrozumiałam o co mu chodzi
-Widzisz!! Chcesz niby ze mną być, a jednak ją bronisz choć wiesz, że mówię prawdę!! Ty po prostu jesteś kłamliwym dupkiem jak wszyscy w wszyscy!!!!!!!-krzyknęłam ile sił w płucach
-O proszę „Pani Jestem Beliebers” nareszcie przyznała, że Justin Bieber nie jest idealny jak zawsze uważałaś. Myślałem, że już się tego nie doczekam. Myślisz, że przyjemnie mi było wiedzieć, że kochasz jakiegoś tam chłoptasia choć jesteś ze mną? Nie! Ja też mam uczucia!-powiedział i dał znak, że ja mam to już zakończyć
-Wiesz skoro tak bardzo „lubisz” Sel to bądź sobie z nią! Doga wolna! Z nami koniec!
-I dobrze! Teraz możesz być sobie z tym swoim chłopczykiem!
--------
Wiem, że dawno nie dodawałam i zapomnieliście już o mnie, ale miałam prywatne problemy. Pls wybadacie.
Ten filmik to zapowiedzi tego bloga. Wiem, że późno ją dodaje, ale wcześniej nie miałam tego programu. Miała być na urodziny JB, ale nie wyszło. To wszystko. Mam nadzieje, że ktoś jeszcze to czyta.
Tagi: Rozdział 28
27.03.2012 o godz. 22:01

O to jak mam wyjaśnić wszystko Justinowi nie musiałam się już martwić. Postanowiłam, że powiem mu to wszystko wprost. Skoro to już zostało rozwiązane pozostawała tylko jeszcze jedna rzecz do załatwienia, a mianowicie ktoś. Luna. Moja kochana kuzynka, która zniknęła miesiąc przed naszymi siedemnastymi urodzinami. Ja i Luna urodziłyśmy się w ten sam dzień, ale ja jestem od niej starsza o minutę. Od małego byłyśmy dla siebie jak bliźniaczki. Gdy ja zwaliłam się z dwóch schodków i przy tym tylko walnęła w kolano Lunę też zaczynało boleć choć była we Francji, a dokładnie w Paryżu, gdzie mieszkała moja ciocia, wujek, Luna i Schuyler. Znikniecie Luny nie oznaczało nic dobrego, a teraz w szczególności.
Elena ogarnij się! Przestań teraz o tym myśleć! Osiemnaste urodziny macie dopiero w kwietniu, do tego czasu jeszcze dużo może się zmienić!-krzyczałam do siebie w duchu
W dalszej drodze do kawiarni już nie myślałam nad tym tylko cieszyłam się dniem. Gdy dotarłam już na miejsce i weszłam do środka zauważyłam przy jednym ze stolików Kristen.
-Hej, długo już na mnie czekasz?-zapytałam siadając przy niej i dając Justinowi do zrozumienia żeby grzecznie siedział przy mnie.
-Nie. Dopiero chwilę temu dojechałam.-powiedziała posyłając mi smutny uśmiech-Jak się dowiedziałaś?
Właśnie, gdy otwierałam usta podeszła do nas kelnerka więc powstrzymałam się od odpowiedzi.
-Dzień dobry. Co podać?
-Dla mnie cappuccino, a dla ciebie Elena?
-Szklankę wody, a dla mojego pieska wodę i dwa psie ciastka.-powiedziałam i odruchowo podrapałam Justina za uszami
-A te ciastka dla pani pieska to na wynos czy na miejscu?-zapytała z szerokim uśmiechem, który zazwyczaj pojawiał się na twarzy osób, które rozpoznały mnie albo Kristen
-Na miejscu.-powiedziałam zmęczonym tonem i zapatrzyłam się w okno
Kiedy kelnerka odeszła żadna z nas nadal się nie odezwała. Ja miałam większe zmartwienia na głowie niż to, co zrobił Tay i nasza ustawka. Powinnam teraz zajmować się sprawą tych przeklętych snów. Tydzień po mojej siedemnastce cieszyłam się, że już więcej nie będę musiała się nimi martwić, a tu proszę… wracają i to w nieodpowiednim momencie. Z rozmyśleń wyrwała mnie kelnerka przynosząca nasze zamówienie. Kiedy już odeszła mój pies zajął się smakołykami, a Kristen popijała nieśpiesznie swoją kawę. Cisza miedzy nami się pogłębiała, a ani ja, ani ona nie chciałyśmy zacząć jako pierwsza.
W końcu Kristen nie wytrzymała i powiedziała:
-Więc jak się dowiedziałaś?-zapytała ściszonym głosem
Przełknęłam głośno ślinę i zaczęłam mówić:
-Byłam w kiosk, a w rogu wisiał telewizor na kanale MTV. Nie zwracałam na niego uwagi, ale nagle zaczęli mówić o mnie i o Taylerze. Później puścili film, na którym wszystko było pokazane.-powiedziałam odtwarzając głowie każdą ze scen. Siebie zapłakaną wychodzącą z klubu z Kristen. Taylora odprowadzającego Selenę, a później całującego się z nią. Pannę Gomez całującą się z swoim byłym. Wyrwałam się z wiru wspomnień. To nie był czas na nie. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mówić dalej.-A później ty zadzwoniłaś.
Po moich słowach zapadła całkowita cisza między nami. Wiedziałam, że Kristen mi współczuje i, że gdyby wiedziała jak sprawy się potoczą nigdy by mnie nie namówiła na tą ustawkę. Ale to przecież nie była jej wina.
Nawet nie zauważyłam, kiedy moja siostra zaczęła do kogoś pisać smsy. Nie chcąc jej przeszkadzać zaczęłam rozglądać się po kawiarni. Było kilka osób z swoimi pupilami, ale też dwie pary. Zazdrościłam i. Widziałam, co się stanie ze mną i Justinem, jeżeli będziemy razem, a moje sny nie znikną. Wiedziałam też mniej więcej, co wtedy stanie się z Luną. Byłam tak pochłonięta rozmyślaniami, że nawet nie zorientowałam się, że Kristen do mnie mówi:
-Elena! Elena zjedź na ziemię!-zaczęła machając mi ręką przed nosem-Pisałam z Anną. Powiedział, że teraz jest najlepszy czas na zerwanie. Prasa będzie wiedziała jaki jest powód waszego zerwanie i niczego nie będzie trzeba tłumaczyć. Rozumiesz? Tay ułatwił całą sprawę. A i mam zaraz do ciebie zadzwonić.-powiedziała i właśnie zadzwonił mój telefon
Rozmowa telefoniczna(Ja-J, Tayler-T)
J-Halo.
T-Elena gdzie jesteś?
J-W kawiarni.
T-Tej przy parku?
J-Tak.
T-Nie ruszaj się stamtąd. Już jadę.-powiedział i się rozłączył
-Tay?
-Tak. Już tu jedzie.-powiedziałam patrząc się tępo w komórkę
-Ok. Już piszę do Anny żeby dała cynk, gdzie jesteśmy.-pwiedział pisząc do mojej menadżerski, a ja zapatrzyłam się w okno
Mając w głowie sprzeczne myśli zaczęłam obmyślać jak to wszystko zagram. Teraz zauważyłam, że całe moje życie jest grą. Gram przed chłopakiem, który mi się podoba kogoś innego. W domu gram, że wszystko jest dobrze.
Wyszło na to, że całe moje życie jest jednym wielkim kłamstwem.-pomyślałam z goryczą
Kiedy miałam już wszystko obmyślone pod kawiarnią pojawiła się masa papparazzich. Zdjęłam z głowy kaptur i założyłam okulary na czubek głowy. Fotografowie od razu zaczęli pstrykać fotki, a ja udawałam, że chowam się przed nimi. Nie minęłam minuta, a pod kawiarnie zajechał czarny sportowy wóz, a z niego wysiadł „mój chłopak”.
Teraz się zacznie.-pomyślałam biorąc Justina na ręce i posyłając ostatnie spojrzenie mojej siostrze zanim wyszłam
---------------------------
Hej kochani.
W końcu to dodałam. Rozdział dedykuje Theklaudia bez, której pewnie bym nie napisała końcówki. Ogłoszenie mam do was dwa i spadam. Pls komentujecie te moje wypociny, bo wychodzi na to, że się wypalam. To pierwsza. A druga jest taka, że potrzebuje kogoś kto pomoże mi szukać zdjęć i muzy do opowiadania, bo ja nie mam za bardzo czasu. Osoby chętne niech napiszą do mnie na priv albo na gg. To chyba wszystko więc żegnam i do następnego.
Tagi: Rozdział 27
03.02.2012 o godz. 20:26

Hej kochani.
Nie wiem kiedy dodam nowy rozdział. Poświęcam pisaniu większość czasu w szkole, ale jakoś nie mam czasu na przepisanie tego na komputer, bo albo wypada mi coś ważnego, albo ktoś zabiera mi komputer. Jeżeli ktoś chciałby mi pomóc niech pisze do mnie na priv albo gg nawet jak mnie nie będzie, później powiem tej osobie w czym ma mi pomóc. Zapraszam wszystkich na moją stronę na fb. Osoby, które mi pomogą może dostaną własnego bohatera w opowiadaniu.
To tyle pa.
22.01.2012 o godz. 21:02


Kiedy skończyła zmierzyła mnie jeszcze wzroki, uśmiechnęła się do mnie smutnie i otworzyła drzwi. Gdy tylko wyszyłyśmy zamierzałam wyjść i jechać do domu, ale Kristen wzięła mnie za rękę i pociągnęła w stronę baru. Tam szepnęła coś do barmana, a już po chwili on postawił przede mną kieliszek z półprzezroczystym płynem. Popatrzyłam kilka razy to na trunek, to na moją siostrę, a ona za każdym razem uśmiechała się do mnie zachęcająco. W końcu wzięłam kieliszek i upiłam mały łyk. Alkohol piłam już nie pierwszy raz i nadal pamiętałam jak w wieku piętnastu lat, po długim dniu nagrywania filmu w hotelu upiłam się z koleżankami z planu, niezapomniane przeżycie. Nie wiem kiedy wypiłam cały płyn i skinęłam na barmana, żeby nadał mi jeszcze. Kiedy wypiłam i to zaczęłam się rozglądać za moim „chłopakiem”. Stał przy Ashley, która była jedną najfajniejszych osobą z obsady zmierzchu. Podeszłam do nich i trochę z nią pogadałam, a później wyciągnęłam Taya na parkiet.
Oczami Taylora
Kiedy Elena uciekła ode mnie poszedłem od razu do jej siostry i wszystko jej powiedziałem, bo martwiłem się o nią. Kristen poszła jej szukać, a ja podeszłem do mojej byłej dziewczyny, a teraz tylko koleżanki i raczełem z nią rozmawiać, a później zatańczyłem z nią przy kilku piosenka. Sel była naprawdę miłą osobą, ale jakoś ostatnio dziwnie się zachowywała. Możliwe, że to z powodu odkrycia przez media prawdziwych powodów jej związku z Bieberem. Kilka chwil później znów rozglądałem się za Bellą, ale nie mogłem jej znaleźć i podeszła do mnie Ashley. Właśnie kiedy kończyłem z nią rozmawiać, bo zobaczyłem dziewczynę, w której już od dawna się zadurzyłem siedząca przy barze ona do nas podeszła, zaczęła rozmawiać z tego co wiedziałem swoją przyjaciółką, a chwilę później wyciągnęła mnie na parkiet. Akurat leciała wolna piosenka. Przyciągnąłem Elenę bliżej siebie, a ona nie stawiała żadnego oporu.
Musiała się już wyluzować.-pomyślałem
Piosenka nadal leciała ta sama, a ja patrzyłem w najpiękniejsze i zarazem najbardziej intrygujące oczy jakie kiedykolwiek widziałem. Pierwszy raz, gdy zobaczyłem Elenę wydawało mi się, że ma niebieskie oczy jak morze albo ocean, ale gdy teraz w nie patrzę widzę, że są zielone jak szafiry z bursztynową obwódką wokół źrenic.
Tylko ten bursztyn przy jej źrenicach się nie zmienia.-pomyślałem i posłałem mojej „dziewczynie” uśmiech
Widziałem też, że te oczy mogą być też niebieskozielone. Nigdy u nikogo innego takich oczu nie widziałem oprócz u niej i to najbardziej mi się w niej podobało. Pragnąłem też poczuć jej wargi na swoich. Była tak jakby spełnieniem moich marzeń i jak słyszałem od Kristen jej też się podobałem. Jednak to nie mogło powiedzieć czy ona czuje to samo co ja więc postanowiłem spróbować. Przybliżyłem swoją twarz do jej i zawahałem się. Przez głowę przeleciało mi kilka dziwnych myśli, ale w końcu to zrobiłem. Pocałowałem ją. Na początku były to tylko delikatne muśnięcia jej warg, na które jak mi się wydawało była obojętna. Później, gdy pogłębiłem pocałunki przez chwilę odpowiadała na nie, ale kilka chwil potem próbowała mnie już tylko odepchnąć od siebie. Nie protestowałem, bo nie chciałem zranić jej uczuć ani nie chciałem zniszczyć przyjaźni, którą oboje się darzyliśmy. Gdy tylko spojrzałem na jej twarz zobaczyłem, że kręci przecząco głową i zasłania oczy rękami. Szybko sprowadziłem ją z parkietu, a wtedy ona zaczęła coś szeptać. Na początku w ogóle nie mogłem nic z tego co mówiła zrozumieć, ale później wychwyciłem jedno słowo:
-Kristen.-wyszeptała łamiącym się głosem
Od razu zacząłem się za nią i znalazłem rozmawiająca z Robertem. Gdy tylko zobaczyła w jakim stanie prowadzę do niej Bellę od razu do nas podbiegła i zapytała co się stało. Opowiedziałem jej wszystko łącznie z tym, że pocałowałem jej siostrę. Kristen, gdy tylko tego wysłuchała zaczęło kręcić głową i mówić, że po co wciągała w to wszystko Elenę. Ja i Rob oczywiście nie wiedzieliśmy o co jej chodzi. Kristen wytłumaczyła mi, że jej siostra przechodzi trudny okres. Dopiero co kilka dni temu pocałowała chłopaka, którego znała ledwie kilka godzin i tego samego dnia zerwał z nią chłopak, więc nie powinien jej winić za to co robi. Odpowiedziałem jej, że ja się tylko o Bellę martwię i nic więcej. Podziękowało mi za to i pojechała z Eleną do domu.
Moimi oczami
Obudziłam się rano i wszystko co się wczoraj wydarzyło pamiętałam, nawet te rzeczy, które stały się po tym jak się napiłam. Pamiętałam jak rozkleiłam się przed Tayem.
Zachowałam się jak jakaś pięcioletnia dziewczynka.-wypominałam sobie
Pamiętałam też jak Kristen tłumaczyła jemu i Robowi, że przechodzę trudny okres i nie powinni mnie o nic winić. I to była tylko w połowie prawda. Tak przechodziłam trudny okres z powodu zerwania z Alexem, ale tam naprawdę wczoraj rozkleiłam się przed Taylorem z powodu Justina. Kiedy Tay mnie pocałował przez chwile byłam na to obojętna, a później odpowiedziałam na kilka pocałunków i wtedy poczułam się jakbym zdradzała Justa.
Wiem, że znam go od kilku dni, ale ja czuje do niego coś innego nisz czułam do Alexa.-pomyślałam
Nie wiem ile mi zajęło otrząśnięcie się z tego, ale gdy to się już stało spojrzałam na zegarek i aż się przestraszyłam. Moja komórka pokazywała 6.00. Normalnie mój rekord wstawanie kiedy nie muszę. Zwlokłam się z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam zimny prysznic żeby się jeszcze dobudzić i poszłam do garderoby. Z wybranym zestawem wróciłam, wysuszyłam włosy i związałam w kucyk. Miałam zamiar dziś pobiegać z moim kochanym pupilem więc nie robiłam sobie makijażu niepotrzebny mi był. Poszłam nakarmić Justina i sama coś zjeść. Kiedy już sprzątnęłam po sobie pobiegłam do mojego kochanego psiaka założyłam mu obrożę i przypięłam smycz, nałożyłam kaptur na głowę i wyszłam z domu. Założyłam sobie jeszcze słuchawki do uszu i zaczęłam biec. Nie musiałam się martwić, że ktoś mnie rozpozna albo, że czegoś zapomniałam z domu. Z moim kochanym psem nie pamiętałam już kiedy ostatnio tak biegałam. Wszystko po prostu się zmieniło, nie było tak jak kiedyś. Teraz musiałam myśleć o Lunie i o tym jak w następną niedziele powiem Justinowi, że od początku go okłamywałam. Już mogłam sobie wyobrazić jak cista we mnie wyzwiskami i oskarża mnie o to, że nawet nie dałam mu chociaż cienia zaufania. Nie wiem skąd, ale wiedziała, że coś takiego po prostu złamie mi serce, a ja chciałam być przy nim, chciałam żeby mnie pocieszył i powiedział, że wszystko już będzie dobrze.
-Ale i tak nic nie będzie dobrze.-wysyczałam, a kila osób, przy których właśnie przebiegałam obejrzało się na mnie
Widziałam co zobaczą. Twarz dziewczyny ukrytą w cieniu kaptura z dziwnymi oczami. Właśnie to ta moja dziwna uroda sprawiła, że stałam się aktorką choć tego nie zamierzałam. Jasna cera prawie, że biała z kilkoma ledwo dostrzegalnymi piegami, oczy jedyne w swoim rodzaju, usta koloru różowych róż i ciemno blond włosy, które zależnie od oświetlenia wydawały się albo złote jak płynne złoto, albo srebrne. Teraz naprawdę chciałam oddać to wszystko za bycie przy chłopaku, którego ledwie znałam. Nie wiem kiedy dobiegłam do parku, w którym się zatrzymałam. Wszędzie na około mnie byli ludzie. Niektóry bawili się z swoimi pupilami, inni byli tu z rodziną, ale najbardziej przykuwały mój wzrok zakochane pary. W ich oczach było tyle szczęścia, a niektóre z nich całowały się.
Ile ja bym dała żeby być na ich miejscu.-pomyślałam
Spojrzałam w dół na swojego kochanego pieska i zobaczyłam, że przygląda mi się z przechyloną głową i ze smutkiem w tych lodowato niebieskich oczkach.
-Co jest mały?-zapytałam przysiadając na pętach i wyciągając do niego rękę
On jedynie wsadził swój mokry nos w moją rękę próbując mnie pocieszyć co trochę pomogło. Wstałam i już wolnym krokiem skierowałam się do kiosku. Justa przywiązałam przed nim i zaczęłam się rozglądać. W rogu wisiał telewizor na kanale MTV. Nie zwracałam na niego uwagi. Oglądałam właśnie bezmyślnie jakąś gazetę z zdjęciami z jakiegoś pokazu kiedy nagle z telewizora dobiegł mnie głos prezenterki mówiący coś takiego:
-Jak wszyscy wiemy wczoraj odbyła się premiera przedostatniej części sagi zmierzch. Na premierze mogliśmy zobaczyć całą ekipę filmu i siostrę Kristen Stewart. Nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że Elena i Taylora Launter ogłosili, że oficjalnie ze sobą chodzą. Gwiazdki jak wyznały spotykają się już po cichu od pewnego czasu. Jak widać skutecznie ukrywały swój związek. Po premierze pojechały na after party, a nasza ekipa im tam towarzyszyła. Niestety nie mogliśmy wejść do środka, ale za to mamy dla was bardzo ciekawy materiał. Nasza ekipa zauważyła jak Elena i Kristen koło północy wychodzą z baru, gdzie odbyła się ta impreza i jak zobaczycie zaraz na nagraniu, Elena zasłania twarz rękami i wydaje się jakby płakała. Jakieś pół godziny potem nasz kamerzysta nagrał jak z tego samego lokalu wychodzą Tay i Selena Gomez. Jak wszyscy wiemy byli kiedyś parą. Taylor jak przystało na dżentelmena odprowadził pannę Gomez i na pożegnanie pocałował. I to nie w policzek! W tym pocałunku było coś więcej niż przyjaźń jak zaraz sami zobaczycie. Dziwne wydaje się to, że Sel nie wsiada do samochodu od strony kierowcy tylko pasażera. Kierowcą tego auta jest Cameron z All Stars Weekend. Sel i z tym byłym przywitała się niecodziennym pocałunkiem. Czyżby Selena z tymi dwoma chłopakami zdradzała Justin Bieber? Naprawdę żal mi jest Eleny Stewart, która dopiero co ogłosiła swój związek z Taylorem jak i Justina, który chodzi z taką żmiją. A teraz materiał, który nagrała nasza ekipa.-powiedziała i zaczął lecieć jakiś filmik, a ja stałam i czułam jak łzy spływają mi po policzkach
Czułam się okropnie. Oczywiście nie zadurzyłam się w Tayu tylko zaczęłam darzyć uczuciem praktycznie mi nieznanego chłopaka. Jednak to co zrobił Taylor było okropne, nie ważne czy ze mną chodzi naprawdę czy nie, to okropne i tyle.-stwierdziłam w duchy
Nagle w mojej kieszeni coś zabrzęczało. Wyjęłam telefon i zobaczyłam na wyświetlaczu „Siostra”. Od razu odebrałam.
Rozmowa telefoniczna(Ja-J, Kristen-K)
J-Halo?
K-Elena?-chwila milczenia-Już wiesz prawda?-zapytała z troską w głosie
J-Tak i czy możemy się spotkać.
K-Tak, oczywiście. Tam gdzie zawsze?
J-Nie. Bardzie by mi pasowało ta kawiarnia, gdzie można z psami, bo jestem na spacerze z Justinem.-odpowiedziałam idąc już w stronę wyjścia z kiosku.
K-Ok. Będę tam za jakieś 10 minut.
J-Dobrze pa.-powiedziałam i się rozłączyłam
Gdy tylko wyszłam odwiązałam Justa i zaczęłam niespiesznie iść w stronę kawiarni. Przez cała drogę myślałam nad tym wszystkim co się wydarzyło i nad moim życiem.
----------------------------
Hej Kochani!!!
Na reszcie dodałam ten rozdział. Miał on być wcześniej, ale chciałam, żeby był długi. Jest on i tak nie dokończony, ale z okazji świąt go dodaje. Nie wiem kiedy pojawi się kolejny. Spróbuje go napisać jak najszybciej, ale jurto jak zgaduje nawet nie dotknę komputera. Dobra koniec z narzekaniem. Życzę wszystkim wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku.
Do następnego. :)
Tagi: Rozdział 26
24.12.2011 o godz. 19:16


Kiedy go zobaczyła od razu ją przerwałam, a on porwał mnie na salę kinową, gdzie za chwilę miała odbyć się premiera filmu. Kiedy wyszłam z Tayem z sali po zakończonej premierze filmu od razu sięgnęłam do torebki po puderniczkę, którą zawsze ze sobą nosiłam.
Dzięki Bogu, że kosmetyczka użyła wodoodpornego tuszu do rzęs.-pomyślałam, kiedy przypomniało mi się to jak samoistnie leciały mi łzy, gdy oglądałam film.
-Jak ci się podobał?-zapytał Taylor
-Był cudowny. Najlepsza część sagi zmierzch jaką widziałam.-odpowiedziałam i zaczęłam rozglądać się za Kristen, ale nigdzie jej nie widziałam
-To może pojedziemy na taką małą imprezę po premierową?-zapytał nagle mój niby chłopak
-Chyba nie. W poniedziałek mam szkołę, a i tak już będę musiała tłumaczyć Rose i Pati to wszystko.-odpowiedziałam dalej rozglądając się za moją siostrą
-Elena przecież nie chcemy…-zaczął, ale ja zobaczyłam Kristen i do niej podbiegłam
-Hej. Świetny film i w ogóle, ale teraz muszę już lecieć.-powiedziałam pospiesznie ją przytulając
-Elena!-zawołała moja siostra kiedy już się odwracałam żeby iść po taksówkę
-Tak?-zapytałam zdziwiona
-Choć na chwilę.-odpowiedziała i odeszła na bok, a ja za nią
-Co jest?-zapytałam chcąc iść już po taksówkę
-Musisz iść z Tayem na tą imprezę!-powiedział bez ogródek, a mnie zatkało
-Ale… ale ja…-próbowałam coś wyksztusić z zaciśniętego gardła, ale mi się nie udało
-Elena proszę zrób to dla mnie.-przekonywała, a ja w końcu jej uległam:
-Dobrze.-powiedziałam w końcu, a ona uśmiechnęła się do mnie i pociągnęła za sobą do Taya i Roba
Gdy znalazłyśmy się już przy nich pchnęła mnie w objęcia chłopaka, który kiedyś mi się podobał, ale teraz to się zmieniło.
-No to co, jedziemy?-zapytał, a ja odpowiedziałam mu skinieniem głowy
Kiedy tylko zobaczył, że się zgodziłam pociągnął mnie w stronę swojego auta, a ja poruszałam się jak robot. Gdy znaleźliśmy się w aucie Taylora myślałam, że się odprężę, ale jednak tak nie było. Siedząc na fotelu pasażera jeszcze bardziej się spięłam.
-Elena przecież cię nie ugryzę.-powiedział żartobliwie, a ja wybuchłam nerwowym chichotem
Droga minęła nam w milczeniu, choć on od czasu do czasu zagadywał mnie o różne rzeczy, ale ja patrzyłam się tylko niewidzącymi oczami w pustkę i próbowałam pozbyć się różnych pytań, które tłukły mi się po mojej głowie. Jak się okazało nie miałam się ich pozbyć. Dopiero, gdy samochód stanął wyrwałam się z tego transu, otworzyłam lusterko i zaczęłam poprawiać makijaż. Trwało to zaledwie chwilę, więc gdy tylko schowałam ostatnie rzeczy do torebki mój towarzysz zapytał się mnie:
-Gotowa?-usłyszałam w jego głosie zachwyt
-Jak nigdy.-powiedziałam, a on już wysiadł i po chwili otworzył mi drzwi i wysiadłam z auta
Gdy stanęłam tuż obok Taya zaczęłam się rozglądać. After party było urządzone w klubie, który nawet dobrze znałam. Jak zauważyłam było tu także mało paparazzich.
Pewnie tylko, niektórzy widzieli, gdzie ta impreza się odbędzie.-pomyślałam
Kiedy szliśmy do wejścia robione były nam zdjęcia, ale mu udawaliśmy, że tego nie widzimy. Gdy tylko weszliśmy zobaczyła, że wszyscy na coś czekają, a Taylor jak na jakiś nie widzialny znak puścił moją rękę i podszedł do miejsca, w którym stała moja siostra i jej chłopak. Kilka chwil po tym jak tam stanął światła zgasły, a przez drzwi koło baru wyjechało coś strzelającego sztucznymi ogniami. Dopiero po chwili zoriętowałam się co to było.
Tort. Jaka ze mnie idiotka.-pomyślałam
Kiedy tylko sztuczne ognie zgasły zapalono światło, a ja przyglądałam się tortowi. Jego wierzch był ozdobiony wszystkimi czteroma okładkami książki. Kristen, Rob i Tay zajęli się jego krojeniem, a ja zaczęłam szukać jakiegoś kąta, w którym mogłabym się ukryć. Nie miałam ochoty na tort ani świętowanie premiery przedostatniej części sagi zmierzch. Chciałam po prostu znaleźć się w swoim pokoju z pamiętnikiem na łóżku i zatopić się w moich pogmatwanych myślach.
Po co ja tu w ogóle przyjechałam z Taylorem?-zapytałam siebie w duchu-A tak prosiła mnie o to moja kochana siostra, której nie umiem odmówić.
Nie wiem ile stałam w tym kącie, zatopiona w własnych myślach, gdy przyszedł do mnie mój niby chłopak i zaczął coś mówić, ale ja widziałam tylko jak porusza ustami i nie wydaje żadnego dźwięku. Później zaczęła lecieć jakaś piosenka z głośników, a „najseksowniejszy wilkołak świata” porwała mnie do tańca. Moje własne ciało zachowywało się tak jakby ktoś mną poruszał, a ja byłabym jakąś marionetką. Muzyka się zmieniała, a ja zaczynałam powoli wyrywać się z letargu. W końcu wyrwałam się Tayowi i pobiegłam do łazienki. Gdy tam weszłam zamknęłam drzwi i usunęłam się po nich na ziemię.
-Ja nie chce tu być.-powiedziałam bezgłośnie i pozwoliłam łzą płynąć
To wszystko co działo się za drzwiami, o które się teraz opierałam kiedyś było częścią mojego „zwykłego” życia, ale ja w tej chwili chciała żeby to się okazało tylko snem. Chciałam znaleźć się w ramionach… Właśnie w czyich. Nie wiedziałam czy chce być teraz przy chłopaku z mojej szkoły, czy przy kimś kto też jest sławny tak jak ja, ale w chwili obecnej jest zajęty. Nie wiem ile czasu minęło zanim ktoś zapukał do łazienki. Szybko się podniosłam i podeszłam do lustra, a wtedy usłyszałam głos za drzwi:
-Elena, jesteś tam? Ta ja Kristen.-powiedziała z troską w głosie
Chwilę się wahałam, ale w końcu wpuściłam moją siostrę do środka i szybko zamknęłam za nią drzwi. Gdy tylko odwróciłam się do niej przodem zobaczyłam jak po jej twarzy przebiega cień strachu.
-Elena co się stało?-zapytał mnie i zanim zdążyłam jej odpowiedzieć przytuliła mnie
-Kristen ja… ja… ja nie chce tu być.-wydusiłam w końcu z siebie
Ona na początku zrobiła zatroskaną minę, a później pokręciła tylko głową.
-Bella nie martw się. Anna już wymyśliła jak zerwiesz tą ustawkę.-powiedziała, a ja mimo wolnie pokręciłam głową-Elena nie o to chodzi? Więc o co?-zapytała zatroskana i nie dała mi czasu na odpowiedź-O te sny też już nie musisz się martwić. Przecież sama mówiłaś mi miesiąc po swoich siedemnasty urodzinach, że już ich nie masz. Ja miałam tak samo i proszę już nigdy nie będę musiała się nimi martwić.-powiedziała i zaczęła mi poprawiać makijaż
Ja zastanowiłam się chwilę czy jej mówić czy nie, ale w końcu przecież musiałam komuś to powiedzieć. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mówić:
-Kristen to znów wróciło. Pierwszego dnia szkoły kiedy pokłóciłam się z Alexem pojechałam do stajni, a później na tą łąkę za miastem i zasnęłam tam. Tam to się powtórzyło. Później miałam takie sny jeszcze kilka razy. Ja tego nie chcę!-mówiłam wyrzucając szybko z siebie słowa
Ona, gdy tylko zobaczył, że to koniec pokręciła głową i spuściła wzrok. Nie mogła mi w żaden sposób pomóc. Nikt tego nie umiał zrobić. Nagle przypomniało mi się, że jest ktoś jeszcze o kim powinnam pamiętać.
-A co z nią?-zapytałałam nieśmiale
Moja siostra podniosła na mnie oczy i powiedziała:
-Nie wiem Elena.
Dalej już milczałyśmy, a ona poprawiała mój makijaż. Kiedy skończyła zmierzyła mnie jeszcze wzroki, uśmiechnęła się do mnie smutnie i otworzyła drzwi...
---------------
No i już macie ode mnie mikołajkowy prezent.
Rozdział miał się wcześniej pojawić, ale nie miałam czasu ani weny. Piosenka na samym początku rozdziału to taki mały akcent świąteczny. Postaram się albo nie obiecuje, że kiedy tylko będzie przerwa świąteczna usiądę do tego opowiadania i będę je pisać cały dzień i noc. No to chyba wszystko. THX, że to czytacie i czasem komentujecie. ;)
Tagi: Rozdział 25
06.12.2011 o godz. 16:35

Kochane jak pewnie słyszałyście Justin trafił do szpitala. Proszę osoby, które mają twittera żeby na swoim koncie napisały #prayforjustin. Ja sama już to zrobiłam. http://twitter.com/#!/dusia1999
26.11.2011 o godz. 16:12

Drogie czytelniczki!!!
Do zdjęć dodałam okładki, które zostały zgłoszone do konkursu. Proszę was głosujcie na tą, która najbardziej się wam podoba.
P.S. Na okładce nr. 5 koło JB to Elena, a nie Sel jak, niektórym może się wydać. Ktoś po prostu popełnił pomyłkę przy rysowaniu. :)
Tagi: Uwaga!!!!
26.11.2011 o godz. 15:03

Ludzie słuchajcie!!!!!!!!!!
Na fb pewna dziewczyna ogłasza informacje o pewnej akcji, która jest związana z JB. Moim zdaniem jest ona bardzo fajna i zachęcam do brania w niej udziału. Tu znajdziecie o niej informacje: http://www.facebook.com/JustinBieberPoland/posts/317328268293873
Mam nadzieje, że weźmiecie w niej udział i przepraszam, że nie dodałam tych okładek, ale nie miałam czasu i postaram się w najbliższym czasie je dodać.
17.11.2011 o godz. 20:11


-Jaki?-spytałem bojąc się co to może być
-Musicie z Eleną uważać żeby nikt jak na razie jej nie rozpoznał.-odpowiedziała moja rodzicielka, a mnie spad kamień z serca
-Oto to się już nie martwcie.-odpowiedziałem zadowolony z życia
Reszta czasu spędziłem z Scooterem obmyślając plan zerwania z Selena i obmawiając kilka różnych rzeczy.
Oczami Eleny
Byłam dziś w taki dobrym nastroju, że napisałam jeszcze kilaka świetnych piosenek, a mama musiała siłą wyciągać mnie z pokoju muzycznego. Po kolacji wzięłam prysznic i poszłam do łóżka.
Kiedy zamknęłam oczy i zasnęłam zobaczyłam ciemną salę, scenę i stojący na niej fortepian, a przy nim dwie osoby. Następny obraz, który zobaczyłam to był fortepian przy, którym siedziałam z jakąś osobą. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Justina uśmiechającego się do mnie i grającego. W jednej chwili wszystko się zmieniło. Teraz znajdowałam się w czarnej pustce z dwoma bardzo dla mnie ważnymi osobami. Patrzyłam na obu Justinów, gdy nagle tak jakby się złączyli i patrzyłam teraz na chłopaka, którego twarz dobrze znałam, ale oczy miał różne jedno brązowe, a drugie niebieskie.
Nagle się obudziłam i pierwsze co zobaczyłam to twarz mojej kochanej siostry.
-Kristen!-krzyknęłam i rzuciłam się jej na szyję
-Hej mała!-odpowiedział i odwzajemniła uścisk
Gdy się już od siebie oderwałyśmy przyjrzałam się jej dokładnie. Od naszego ostatniego spotkania się, aż tak bardzo nie zmieniła może trochę opaliła się, ale nadal jej skóra była dość jasna tak jak u mnie.
-Jak ty to robisz?-zapytała, a ja nie wiedziałam o co jej chodzi
-Ale co?-spytałam z zdziwieniem
-Jak ty to robisz, że masz taką idealną fryzurę?-powiedziała z zazdrością w głosie
-Kristen, przecież wiesz, że ja nie wiem jak to robię.-odpowiedziałam przekładając pasmo włosów z grzywki na lewą stronę
-Wiem, wiem, ale lubię się tak z tobą droczyć.-powiedziała i zaczęła powoli wstawać z mojego łóżka
-Gdzie idziesz?-zapytałm z niezadowoleniem
-Przynieść ci śniadanie.-powiedziała i zniknęła za drzwiami
Po chwili wróciła z tacą. Postawiła ją przede mną i usiadła na rogu łóżka. Od razu rzuciły mi się w oczy moje ulubione mufinki.
-Kiedy mama je zrobiła?-zapytałam biorąc jedną z nich
-Elena jest już po 10.-powiedział kradnąc mi babeczkę
-Co?-zapytałam zerkając na mój telefon.-Rzeczywiście. No to dałam sobie pospać.
Śniadanie zjadłam w ciszy, a moja siostra co jakiś czas podkradała mi coś. Właśnie kiedy miałam wstać i iść do łazienki wziąć prysznic zatrzymała mnie.
-Bells mam do ciebie prośbę.-powiedział bardzo poważnym tonem
-Wal.
-Dziś jest premiera „Przed Świtem” no i producenci poprosili mnie żebyś pojawiła się tam ze mną i udawała, że jesteś dziewczyną Taylora.-odpowiedział i poczekała na moją reakcje
-Ok.
-Zrobisz to?-zapytała nie dowierzając
-Tak. Lubię Taya i on jest taki słodki, że trudno się nie zgodzić.-powiedziałam posyłając jej swój najsłodszy uśmiech
-Dobrze. Więc się zbiera i jedziemy kupić sobie ubrania na dzisiejszą premierę.-odpowiedziała i zaczęła kierować się w stronę drzwi
-I na randkę z Justinem w niedziele.-mruknełam pod nosem
-Że co?-zapytała naglę Kristen zatrzymując się w drzwiach.-Umówiłaś się z tym nowy?
Ja odpowiedziałam jej tylko skinieniem głowy i dopiero po chwili powtórzyłam sobie w myślach to co przed chwilą powiedziała.
-A skąd wiesz, że on jest nowy?-zapytałam zdziwiona
-Od mamy. Widziała jak wchodzisz z nim do naszego domu, a nigdy dotąd go nie widziała.-odpowiedziała wychodząc z mojego pokoju
Szybko wstałam z łóżka i popędziłam do mojego psa. Jak się okazało mama już nakarmiła i wyprowadziła Justina. Spokojna już o tę cześć swoich obowiązków poszłam do łazienki wziąć gorący prysznic. Kiedy wyszłam spod prysznica w powietrzu nadal unosił się zapach mojego czekoladowego żelu do myć.
-Mniam.-wymknęło mi się przypadkiem
W samym ręczniku poszłam do garderoby wybrać ubranie. Kiedy wróciłam znowu do łazienki szybko wysuszyłam włosy i ubrałam się. Kiedy oceniłam swoje ciuchy i fryzurę zabrałam się za makijaż. Pociągnęłam rzęsy czarnym tuszem, a usta różowym błyszczykiem i była już gotowa.
Gdy już byłam na dole usłyszałam jak mama, tata i Kristen rozmawiają o czymś, ale niechcącą być wścibska weszłam spokojnie do kuchnie i poczekałam na ich reakcje.
-Nareszcie. Wyglądasz super, a teraz chodź.-powiedziała moja kochana starsza siostra i wyciągnęła mnie za rękę z domu.
Gdy tylko wsiadłyśmy do jej auta odruchowo włączyłam radio i zaczęłam wystukiwać rytm piosenki, która właśnie leciała.
-I właśnie za to cię kocham.-powiedziała moja siostra
Ja oczywiście wiedziałam o co jej chodzi. Po minucie ciszy zaczęłyśmy rozmawiać o tym jak minął jej ostatni miesiąc na planie. Nagle naszą rozmowę przerwał dzwonek mojego telefonu.
Rozmowa telefoniczna(Ja-J, Taylor-T)
J-Halo.
T-Cześć Bells.
J-Hej Tay. Co chcesz?-zapytałam zdziwiona jego telefonem
K-Dzwoniłem wcześniej do Kristen, ale powiedziała, że jeszcze nie wstałaś i kazała zadzwonić później więc teraz dzwonie, a poza tym chce wiedzieć czy zgodziłaś się na tę jedno dniową ustawkę.-powiedział podekscytowany
J-Oczywiście, że się zgodziłam.
T-To super, tylko szkoda, że jak miałaś okazję zagrać Renesmee to się nie zgodziłaś i straciłaś okazje być moją małą, kochaną wampirzycą.-odpowiedział z smutkiem w głosie
J-Chyba zawsze będziesz mi to teraz wypominał, ale chyba i tak jestem twoim małym, kochanym wampirzątkiem?-zapytałam udając zranioną
T-Tak oczywiście, ale nie takim, które sobie wpoiłem.-chytrze odpowiedział
J-Asz ty. Dobra ja kończę. Do zobaczenia na premierze mój ty wilkołaku.
T-Pa moja kochana wampirzyco.-powiedział i się rozłączył
-Dlaczego nie powiedziałaś mi, że dzwonił do ciebie Taylor?-zapytałm się jej lekko wkurzona na ją
-Ups. Wyleciało mi z głowy.-powiedziała i zrobiła minkę zbitego psa
-Ok. Wybaczam ci to.
-To dobrze, a zapomniałam ci powiedzieć, że Anna dała cynk paparazzim, że dziś pojawimy się w naszym ulubionym centrum handlowym.-powiedziała zapatrzona w drogę
-Aha.
No super dopiero co wróciłam do szkoły, a już muszę znaleźć się w centrum uwagi.-pomyślałam sobie smętnie
Kiedy dojechałyśmy i weszłyśmy do środka okrążyły na fleszę, a zewsząd było słychać krzyki moich i mojej siostry fanów.
Oczami Justina
Siedziałem w swoim pokoju i przeglądałem plotki na temat dziewczyny, która mi się podoba, gdy naglę wpadłem na taki nagłówek:
Siostry Stewart zostały dziś przyłapane w centrum handlowym.
Od razu kliknąłem na ten temat i zaczęłam czytać.
Elena i Kristen Stewart zastały dzisiaj przyłapane na zakupach w jednym z centrum handlowych. Elena prezentowała się przepięknie i można było zauważyć, że odpoczynek od show-biznesu jej służy. Dziewczyna zapytana o to czy wybiera się na premierę filmu siostry odpowiedziała:
„Oczywiście. Już od dawna nie mogę się jej doczekać, a poza tym będę miała nareszcie czas zobaczyć się z swoim ukochanym wilkołakiem.”
Czyżby po między nią i Taylorem coś zaiskrzyło, ale było ukrywane przed światem? A może to kolejna ustawka taka jak Justina Biebera z Seleną Gomez? O to zdjęcia zrobione siostrą:

Gdy to przeczytałem byłem w lekkim szoku. Jak to możliwe?-pytałem siebie. A może to naprawdę ustawka? Nie zdążyłem jeszcze sobie tego w głowie poukładać, a już zadzwonił mój telefon.
Rozmowa telefoniczna.(Ja-Ja, Selena-S)
J-Halo?
S-Hej Justin.-usłyszałem głos Seleny
J-Cześć. Co chcesz?-zapytałem obojętnie
S-Dzwonie tylko zapytać czy nie chcesz towarzyszyć mi na premierze „Przed Świtem”, bo dostałam zaproszenie.-powiedziała z nadzieją w głosie
S-Sel w poniedziałek mamy zerwać więc lepiej będzie jak sama się tam pojawisz. Ludzie zaczną myśleć, że coś się miedzy nami popsuło i wtedy łatwiej będzie wytłumaczyć zerwanie.-odpowiedziałem obojętnie zmęczony tym wszystkim, ale nagle wpadł mi do głowy świetny pomysł.-Sel?
S-Tak.
J-Jeżeli zobaczysz tam Elenę Stewart to powiedz jej, że chciałem ją poznać, ale niestety nie mogłem się pojawić i mam nadzieję się z nią kiedyś spotkać, ok.?-powiedziałem mając wielką nadzieję, że naprawdę to przekaże Elenie
S-Ok. To ja kończę pa.
J-Pa.-powiedziałem i się rozłączyłem
Oczami Eleny
Po chyba godzinie pozowania do zdjęć, rozdawania autografów i udzielania odpowiedzi na różne pytania zdołałyśmy z Kristen wyrwać się z tego wszystkiego. Od razu skierowałyśmy się do sklepu, który uwielbiałam. Przez prawie cały czas kiedy byłyśmy w sklepie robione były mi zdjęcia, ale ja się tym nie przejmowałam. Po nie wiem jakim czasie wybrałam kreacje na dziś i na niedzielę plus jeszcze kilka fajnych ciuchów i dodatków. Kiedy już zapłaciłyśmy poszłyśmy na poszukiwania sukienki dla Kristen, a później do fryzjera i kosmetyczki. Po tym wszystkim pojechałyśmy do domu przebrać się w nowe rzeczy.
Gdy tylko znalazłam się u siebie w pokoju szybko pobiegłam pod prysznic, a później wcisnęłam się w sukienkę. Gdy już byłam ubrana oceniłam jeszcze swoją fryzurę z czerwonymi treskami i makijaż. Wyglądałam idealnie. Zbiegłam po schodach na dół, a moja siostrzyczka czekała już przy drzwiach.
-Nareszcie.-powiedziała kiedy tylko mnie zobaczyła, wzięła za rękę i wyprowadziła na zewnątrz, gdzie czekała na nas limuzyna
Kiedy wsiadłyśmy dopiero teraz ogarnął mnie strach, który nie wiem skąd tam się wziął.
-Kristen, a będzie tam Selena i Justin?-zapytałam niepewnie przypominając sobie premierę poprzedniego filmu Taya, na której niestety nie byłam
-Nie wiem, ale możliwe, że tak.-odpowiedziała przypatrując mi się uważnie
-Ja chyba nie dam rady tam tak udawać przed nimi.-powiedziała z narastającą paniką
-Bella dasz radę. Ja w ciebie wierzę i ty też powinnaś zacząć.-mówiąc to przytuliła mnie co mi dodało otuchy
-Ok. Zrobię to, a później się zobaczy.-odpowiedziałam i w tej chwili limuzyna się zatrzymała
Kiedy wysiadłyśmy na chwilę oślepiły mnie błyski fleszy, gdy odzyskałam już zdolność widzenia rozejrzałam się po czerwonym dywanie nie przestając pozować do zdjęć. Nagle mój wzrok zatrzymał się na osobie, z którą miałam dziś udawać związek. Podbiegłam do Taylora i dałam mu całusa na powitanie.
-Cześć ty mój kochany wilkołaku.-powiedziałam przytulając się do niego
-Hej.-wymruczał mi w ucho i musnął dyskretnie moje usta
-Tay przystopuj trochę.-szepnęłam trochę speszona
On odpowiedział skinieniem głowy i dalej pozowaliśmy. Odpowiedzieliśmy na kilka pytań związanych z naszym związkiem, gdy naglę podeszła do nas Selena w dość ładnej sukience.
-Hej Tay.-powiedziała mierząc mnie wzrokiem
-Cześć Sel. Fajnie, że się pojawiłaś.-odpowiedział dając się przyjacielskiego całusa w policzek
-Myślałeś, że przepuszczę taką okazję.-odezwała się po chwili nadal nie spuszczając ze mnie wzroku
-Oczywiście, że nie, a poza tym wyglądasz piekęknie.-gdy tylko to usłyszałam skarciłam go wzrokiem, a on natychmiast dodał:-Ale nie tak pięknie jak moja dziewczyna.
Ja nie mogę. Kiedyś pragnęłam usłyszeć to od Taylora Lautnera, ale teraz te słowa dla mnie prawie nic nie znaczyły.-pomyślałam sobie
-A zapomniałbym. Selena poznaj Elenę Stewart. Elena to Selena Gomez.-przedstawił sobie nas nawzajem
-Miło cię poznać.-powiedziałam i zmusiłam się do uśmiechu
-Ciebie również.
Rozmawiała jeszcze kilka minut z Tayem, a później on zostawił nas same na czerwonym dywanie i poszedł do reszty ekipy. Ja z Sel stałyśmy w ciszy, a ja czułam się nieswoja. Miałam się już odezwać, ale uprzedziła mnie Selena:
-A zapomniałabym. Justin kazał ci przekazać, że chciał się pojawić i cię poznać, ale coś mu wypadło i, że ma nadzieję się kiedyś z tobą spokąć.-powiedział unikając mojego wzroku
-O. Naprawdę szkoda. I mam prośbę, przekaż mu, że ja też chce go poznać i czekam na nasze spotkani.-odpowiedziałam zdziwiona i uradowana zarazem
-Dobrze.
W chwilę później pojawił się Tayler zastając mnie i Sel pokrążone w rozmowie. Kiedy go zobaczyła od razu ją przerwałam, a on porwał mnie na salę kinową, gdzie za chwilę miała odbyć się premiera filmu.
------------------------------------
No i proszę. Jak obiecałam tak też zrobiłam. Dziś tak jak mówiłam odzyskałam komputer z moim opowiadaniem. Kolejny rozdział nie wiem kiedy się pojawi, ale już od razu mówię wam, że muszę go praktycznie tylko przepisać. Już na początek mówię, że na pewno nie pojawi się on w tym lub następnym tygodniu. Jutro wieczorem pojawią się okładki z konkursu więc mam nadzieję, że będziecie głosować. Jak na razie to wszystkie ogłoszenia, a teraz podziękowania. Dziękuje wszystkim za te 10929 wyświetleń. Jesteście kochani!!!!
Do zobaczenia.
Czarnawdowa xoxo
Tagi: Rozdział 24
14.11.2011 o godz. 18:00

Kochani pisze do Was z nudów i żeby o czymś powiadomić. Jutro odzyskuje laptopa!!!!! Niby szcześliwe wydarzenia, a jednak mi smutno. Smutno mi, ponieważ pod notkami jest tak mało komentarzy, które powinny mi dodawać otuchy i inspiracji. Chyba nikt nie czyta tych moich beznadziejnych wypocin, więc chyba usunę je i już nikt ich nie przeczyta. Mam do Was tylko jedną prośbę. Jeżleli to czytacie to komentujcie proszę!!!!!!!!!!
Kocham Was!!!
Pozdrawiam Czarnawdowa. xoxo
Tagi: Nudy
13.11.2011 o godz. 17:16

Mój brat postarał się,żeby odzyskali "Mój sennik" więc to co napisałam nie przepadło. Jak tylko odzyskam laptop dodam nn.
Do zobaczenia
Czarnawdowa
06.11.2011 o godz. 10:33

Kochani miałam dodać rozdział na Halloween, ale moja mama popsuła mi laptopa, a brat mówi, że wszystkie pliki z niego przepadł, a właśnie tam trzymałam jedyną wersje mojego sennika. Postaram się dopisać tamte 20 stron, które znikły, ale nic nie obiecuje. Jak nie przypomnę sobie ich to chyba wtedy skasuje bloga. Sorry za wszystko, kocham was. :/
02.11.2011 o godz. 16:17

Kochani!!!!
Możliwe, że nowy wpis pojawi się dopiero pod koniec listopada. Niestety mam w listopadzie konkursy, do których muszę się przygotować i nie mam przez to czasu napisać nowy rozdział ani go dodać. Mam nadzieje, że nie przestaniecie mnie czytać miło tej przerwy. Jesteście kochani i mam nadzieje, że ten czas szybko zleci.:)
Jeszcze raz przepraszam wasza Czarnawdowa. ;) :* <3
Tagi: Przepraszam
17.10.2011 o godz. 18:58


Oczami Justin
Kiedy wsiadłem do samochodu i Elena zniknęła z mojego lusterka skierowałem się w stronę mojego domu. W głowie miałem mętlik, musiałem wymyślić jak wytłumaczyć to Elenie i jak wykombinować żebyśmy nie rozstali się kiedy pojadę do ameryki południowej. Nie wiem kiedy znalazłem się na podjeździe mojego domu. Wysiadłem z auta i skierowałem się w stronę drzwi. Gdy tylko wszedłem do środka usłyszałem głos mojej mamy i Scootera.
-O Justin jesteś wreszcie.-powiedziała moja rodzicielka, gdy tylko wszedłem do salonu
Ja nie odpowiedziałem jej tylko rozsiadłem się w fotelu naprzeciwko Scotta.
-No wiec jak już ustaliliśmy w ten poniedziałek zrywasz z Seleną.-zaczął, a ja usłyszałem tylko to, ponieważ później pogrążyłem się w rozmyślenia
Więc w niedzielę zabiorę Elenę do swojej ulubionej restauracji, a później tam, gdzie nagrywałem „U Smile”.-zacząłem planować w myślach wszystko po kolei.-Trzeba teraz tylko wymyślić jak mam jej to wszystko wytłumaczyć: to kim jestem naprawdę, co do niej czuje i to chyba z wzajemnością i dlaczego chce żeby pojechała ze mną w moją tra…
-Justin!!-usłyszałem głos swojego menadżera, który wyrwał mnie z rozmyśleń.-Ty mnie słuchasz?!
-Tak.-powiedziałem speszony i trochę rozbity
-To o czym przed chwilą mówiłem?-zapytał chyba wiedząc, że go nie słuchałem
-O tym, że…-zacząłem nie pewnie-że…
-Nie słuchałeś.-powiedziała nagle moja mama
-Tak, ale… Mam po prostu coś ważniejszego na głowie i tylko dlatego nie mogłem się skupić na tym co mówił Scooter.-odpowiedziałem nie chcąc zaplątywać się w swoich zeznaniach
-To niby co jest w tej chwili ważniejszego od twojej kariery.- zapytała znienacka mama
-Mamo to nie jest ważniejsze po prostu chodzi tu o… o osobę, na której zaczyna mi bardzo zależeć.-wyrzuciłem to wreszcie z siebie
Na kilka minut zapadła nieprzyjemna ciszy i dopiero teraz do mnie dotarło, że po co ja to gadałem. Jaki ze mnie durnej.
-Jak ona się nazywa?-spytał nagle Scott
-Elena Stewart. Jest normalną dziewczyną choć na początku zmyliło mnie nazwisko.
Nagle on wybuchł śmiechem, a ja nie wiedziałem o co mu chodzi.
-Co cię tak śmieszy?-zapytałem lekko wkurzony
-To, że nazwisko cię nie zmyliło tylko ona.-odpowiedział bardzo poważnie
-Co??
-To, że ona nie jest normalną nastolatką tylko sławą tak jak ty.-odpowiedział i poczekał chwilę na mój komentarz, ale ja się nie odezwałem więc mówił dalej:-Ma sławną siostrę i sama robi karierę. Grała już w kilku filmach i serialach, a na dodatek nagrała tej kilka piosenek choć jeszcze nie wydała płyty. Chciałem żeby to ona, a nie Selena była twoją dziewczyną na czas ustawki, ale okazało się, że w tym czasie znika z świata show-biznesu na pewniej czas więc padło na Sel jako jej zastępczynie.-dokończył i już nic nie mówił.
Że co? Ona mnie oszukała? Ale niby dlaczego miałaby to robić skoro pod szkołą nie czekają na nią paparazzi ani tłumy wielbicieli? Żyje przecież jak każda normalna dziewczyna w jej wieku, więc dlaczego nie powiedziała mi na początku kim naprawdę jest?–zadawałem sobie te pytania w myślach choć wiedziałem, że nie znajdę na nie odpowiedzi
-Justin wszystko w porządku?-zapytała troskliwie mnie mama pewnie dlatego, że raczej wiedziała ile pytań chodzi mi teraz po głowie
-Tak… To znaczy nie.-odpowiedziałem nie wiedząc co mam ze sobą zrobić
-Pati może dajmy Justinowi parę minut na poukładanie sobie tego wszystkiego?-zapytał mój menadżer, ale ja na niego za bardzo nie zwracałem uwagi tylko patrzyłem się tępo w pustkę
-Dobrze. Justin jeżeli chciałbyś coś jesteśmy w ogrodzie.-powiedziała i skierowała się za Scooterem
Zostałem sam i nie wiedziałem co mam robić ani co mam myśleć. Nie mogłem się ruszyć czułem się jak ktoś sparaliżowany, nie czułem żadnej cząstki swego ciała oprócz zranionego serca.
-Dlaczego mi nie powiedziała?-zapytałem siebie sam na głos tak jakby to mogło przynieść mi odpowiedz.-Jaki ja jestem głupi i naiwny.-zacząłem sobie wypominać
Nie mogąc dłużej znieść tuczących się po mojej głowie pytań i tej nieznośnej ciszy poszedłem do swojego pokoju i usiadłem na rogu łóżka wpatrzony w jakiś punkt na ścianie. Nagle mój wzrok padł na gitarę, która stała w kącie pokoju. Nie wiem co mną kierowało, ale podniosłem się z mojego łóżka wziąłem gitarę go ręki zacząłem śpiewać:
Want to but I can't help it
I love the way you feel
just kinda stuck between my fantasy and what is real
I needed when I want it
I want it when I don't
tell myself I stop every day
knowing that I won't
I got a problem and I don't know what to do about it
Even If I did I don't know If I would quite but I doubt it ...
I’m taking by the thought of it
And I know this much is true
baby you have become my addiction
I’m so strung out on you
I can barely move
but I like it
and it's all because of you
all because of you
and it's all because of you
all because of you
and it's all because of you
all because of you
and it's all because of you
never get enough
she’s the sweetest drug
think of it every second
I can get nothing done
only concern is the next time I’m gone get me some
know I should stay away from
cause its no good for me
I try and try but my obsession wont let me leave
I got a problem and I don't know what to do about it
even If I did I don't know If I would quit but I doubt it I’m
taking by the thought of it
And I know this much is true
baby you have become my addiction
I am so strung out on you
I can barely move
but I like it
and it's all because of you
all because of you
and it's all because of you
all because of you
and it's all because of you
all because of you
and it's all because of you
never get enough
she is so sweetest drug
ain't no doubt
so strung out
ain't no doubt
so strung out
over you
over you
over you...
because of you
and it's all because of you
never get enough
she is so sweetest drug
she is so sweetest drug

Kiedy skończyłem poczułem się o niebo lepiej i rozjaśniło mi się w głowie. Wcześniej kiedy nad tym wszystkim myślałem byłem wzburzony i to przeszkadzało mi wszystko spokojnie przemyśleć, ale kiedy zacząłem śpiewać uspokoiłem się i ochłonąłem. Teraz wszystko układało się w całość.
-Elena nie powiedziała mi, że jest sławna, bo na pewno osoby, z którymi zna się od dawna przez nią chcą zostać sławne, a ja byłem nowym i jak na razie o niczym nie wiedziałem więc chciała ze mną zacząć inaczej przyjaźń.-zacząłem myśleć na głos
Kiedy wszystko już sobie przemyślałem i ułożyłem w głowie zszedłem na dół porozmawiać z mamą i Scooterem. Gdy tylko wszedłem do kuchni zauważyłem ich siedzących tam i o czymś rozmawiający, ale gdy tylko mnie spostrzegli zamilkli.
-Justin wszystko już w porządku?-zapytała od razu mama
-Tak. Wszystko przemyślałem i nareszcie zrozumiałem postępowanie Eleny.-odpowiedziałem podchodząc do lodówki
-Tak?-zapytali jednocześnie zdziwieni
Ja odpowiedziałem im tylko skinieniem głowy i usiadłem naprzeciwko ich ciekawy o czym tak przed chwilą zawzięcie rozmawiali.
-A o czym wy tak zawzięcie rozmawialiście zanim wszedłem?-zapytałem nie mogąc powstrzymać ciekawości
-Ja i Scotter rozmawialiśmy o tym czy…-zaczęła mama, ale naglę przezwała i spojrzała wymownie na mojego menadżera
-O tym czy by nie wziąć ze sobą Eleny na tę trasę koncertową.-dokończył spokojnie czekając na moją reakcje
Mi normalnie szczęka opadła jak to usłyszałem. Miałem dziś zamiar o to ich poprosić, a tu proszę sami wpadli na ten pomysł.
-Więc co wymyśliliście?-zapytałem kiedy już się uspokoiłem
-Uzgodniliśmy, że dajemy ci wolną rękę. Jeżeli będziesz chciał ją zabrać masz naszą zgodę.-powiedział, a ja myślałem, że zaraz rzucę się na nich oboje i zacznę im za to dziękować.-Ale jest jeden warunek.-dopowiedział, a ja znieruchomiałem
-Jaki?-spytałem bojąc się co to może być
---------------------------
No i proszę doczekaliście się!!! Rozdział byłby wcześnie, ale chciałam was trochę pomęczyć za tą niską liczbę komentarzy. Jeżeli nie będzie ich więcej będę dodawać tylko jeden rozdział na miesiąc!!! Rozdział dedykuje dziewczyną, które prowadzą Beatifulkisslies. Jesteście boskie i często dajecie mi wenę. Kiedy następny rozdział? Jeszcze nie wiem, a poza tym to zależy od waszych komentarzy.
Kończę, bo za dużo się rozpisałam. Kocham Was!!!!
Tagi: Rozdział 23
05.10.2011 o godz. 20:41


Zaniosłam zgrzebła do siodlarni, szybko się przebrałam i pojechałam do domu.
Po przyjeździe do domu rzuciłam torebkę,deskę i pobiegłam do fortepianu w salonie. Gdy tylko zasiadłam za nim zaczęłam śpiewać i grać to:
Świat się stale zmienia
Czy tego chcesz czy nie
Coś co czułeś wczoraj
Dziś inne zdaje się
Choć coś przewidywałem
Gdzieś na serca dnie
Poznałem takich uczuć smak
Że zaskoczyły mnie
A tyle spraw przegapiłem, choć były tuż
Ale to przeszłość już
Bo dobrze dziś wiem
Że choć mi nie brak wad
Mam prawo poznać świat
I chcę mu spojrzeć w twarz
Bo dobrze dziś wiem
Chcę jak najwięcej czuć
Moje serce jak łódź
Po sztormie przybija do portu, o którym mówimy to dom
Dom, dom, to właśnie dom
To właśnie dom
Przyjaźń od zawsze nas łączyła
A to sprawił los, że się zrodziła
Dziś znam dzięki tobie słodki smak słowa dom
Bo dobrze dziś wiem
Że choć mi nie brak wad
Mam prawo poznać świat
I chcę mu spojrzeć w twarz
Bo dobrze dziś wiem
Chcę jak najwięcej czuć
Moje serce jak łódź
Po sztormie przybija do portu, o którym mówimy to dom
Dom, dom, to właśnie dom
Bo dobrze dziś wiem
Że choć mi nie brak wad
Mam prawo poznać świat
I chcę mu spojrzeć w twarz
Bo dobrze dziś wiem
Chcę jak najwięcej czuć
Moje serce jak łódź
Po sztormie przybija do portu, o którym mówimy to dom
To właśnie dom, dom, dom
To właśnie dom

Gdy skończyłam grać poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę i odruchowo odwróciłam głowę do tyłu. Za mną stała moja mama z radością w oczach.
-Cieszę się, że znów zajęłaś się graniem.-powiedziała z dumą w głosie
-Mamo i tak niedługo bym musiała zasiąść do pianina. Anna(moja menadżerka) powiedziała, że mam wolne od sławy, ale nie od ćwiczenia głosu.-powiedziałam i zabrałam się za granie bliżej nie określonej melodii
-Wiem skarbie, ale wole jak grasz z własnej woli.-powiedziała i zaczęła powoli odchodzić
-Wiem.-powiedziałam i zabrałam się znowu do grania
Grałam jeszcze chwilę w salonie na pianinie, ale później przeniosłam się na górę do swojego pokoju muzycznego. Tam od razu wzięłam do ręki swoją ulubioną gitarę i zaczęłam grać jakąś melodię, która chodziłam mi po głowie. Kiedy skończyłam zapisałam ją szybko jako nuty zanim mi wyleci i pomyślałam, że znów mam pomysły na piosenki. Po pewnym czasie wymyśliłam teks i piosenka była gotowa.
-------------------------
No i już macie ten nowy rozdział!!! Sorry, że taki krótki, ale chcieliście żebym jak najszybciej dodała, a ja nie miałam za bardzo na niego pomysłu.Dziękuje za wszystkie komentarze. Piosenka, którą dodałam na początku strasznie mi się podoba i dlatego ją wybrałam. Nie dodałam niespodzianki, bo jeszcze jej na kompa nie przerzuciłam, a co do konkursu nagrodą poza wystąpieniem w opowiadaniu jako jakaś postać jest jeszcze to, że 15 komentarzy dodam na blogu tej osoby i zwycięski obrazek będzie avatarem mojego bloga. Już niedługo randka Justina i Eleny! Rozdział dedykuje Bombeli66 czyli mojej koleżance z klasy thx, że to czytasz.
Ja już kończę więc buziaczki!!!
Tagi: Rozdział 22
24.09.2011 o godz. 21:02

Uwaga!!!! Ogłaszam konkurs na moim blogu!!!! Konkurs polega na tym, że macie narysować okładkę książki do mojego opowiadania. Konkurs będzie miał da etapy:
1.Oceniam przesłane mi prace i oceniam je.
2. Wstawiam na bloga sześć prac i wy sami oceniacie, która ma wygrać.
Forma pracy dowolna. Prace wysyłacie do mnie na ten mail: dusia1999@gmail.com Konkurs zaczyna się od dziś i trwa do 31.10.2011r. Zwycięzca wcieli się w jednego z bohaterów opowiadania.
Powodzenia!!!!
P.S. Jeżeli nie będzie więcej komentarzy po rozdziałem 21 nie dodam nn.
20.09.2011 o godz. 17:11


Szybko wsiadłem na grzbiet Sztorma i czekałem aż Elena ruszy przodem.
Moimi oczami
Super w następną niedziele jestem umówiona na randkę z chłopakiem, którego kocham.-powtarzałam sobie w kółko idąc za Justinem na polanę, na której zostawiliśmy konie. Gdy byłam już koło Rose Noire szybko wsiadłam na jej grzbiet i czekałam na Justina.
-Justin mam prośbę, nie jedz na tym koniu galopem, ok?-zapytałam nie chcą wiedzieć co się teraz stanie
-Ok.
I ruszyliśmy. Droga do stajni minęła nam w ciszy. Do stajni nie było tak daleko, więc szybko tak dotarliśmy.
-Elena chciałbym cię odwieść do domu, ale trochę się śpieszę, więc wybacz.-powiedział siadając z konia, z smutkiem w głosie
-Justin nic się nie stało i tak chciałam coś jeszcze tu zrobić.-powiedziałam i zaczęłam do niego podchodzić
Gdy byłam już koło niego musnęłam delikatnie jego policzek i powiedziałam do poniedziałku. Kiedy widziałam odchodzącego Justina nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu, po prostu promieniałam szczęściem! Gdy tylko odjechał więziłam się do pracy. Od siodłałam konie i zaprowadziłam na wybieg, a potem wzięłam się za sprzątanie ich boksów. Nie wiem dlaczego, ale praca w stajni albo przy koniach zawsze pomagała mi się odprężyć, pozbierać myśli i myśleć, a dziś miałam dużo do przemyślenia. Na początek jak wytłumaczyć Justinowi, że go okłamałam i, że nie jestem aż taka zwyczajna jak się wydaję. Nie co ja mówię, on nie może się dowiedzieć, ale jeśli to się nadal utrzyma to powinien. Ale to nie powinno już mnie się nie tyczyć, u Kristen od razu po urodzinach zniknęło, więc u mnie też powinno. A może to nie zniknie i… Nie to nie możliwe, bo jeżeli się spełni to co będzie z… Nie, nie teraz.- pomyślałam. Nie chciałam teraz myśleć o tej osobie, która jeszcze kila miesięcy temu była mi bardzo bliska. Nim się obejrzałam sprzątnęłam oba boksy, więc wyszłam przyprowadzić konie z wybiegu do boksów. Gdy przyprowadziłam już konie poszłam do siodlarni po zgrzebła. Najpierw poszłam wyczesać Sztorma, choć miałam zamiar zacząć od Rose Noire. Gdy znalazłam się już przy koniu spojrzałam w jego błękitne oczy przypominające mi kogoś o kim nie chciałam myśleć i pocałowałam między nozdrza.
-Hej śliczny.-powiedziałam i zabrałam się do pracy
-Mały jak ja mam mu to powiedzieć?-zapytałam się mojego kochanego konia
W odpowiedzi tylko prychnął.
-Wiem, wiem fatalnie to wyszło.-zaczęłam się mu żalić.-Sztorm jak mam powiedzieć chłopakowi, którego kocham, że mam „dziwne” sny.-spytałam się go przestając na chwilę go czesać i robiąc palcami cudzysłów
On odwrócił głowę w moją stronę i przytknął swój pysk do mojego policzka tak jakby wiedział, że potrzebuje pocieszenia. Już zapomniałam jak czułam się przy Sztormie przed wypadkiem, który zdarzył się rok temu. Było to na jednych z zawodów w skokach, przyszła moja kolej. Jak zwykle szło mi świetnie, aż do szóstej przeszkody, Sztorm się czegoś tam przestraszył i rzucił mnie z grzbietu, i uderzyłam głową w ziemię, a później obudziłam się za dwa dni w szpitalu z strasznym bólem. O tamtej pory na zawodach nim nie jeżdżę, ale teraz wszystko wygląda normalnie. Skończyłam rozmyślania i czesanie konia. Na pożegnanie pocałowałam go między nozdrza i poszłam zabrać się za Rose Noire. Wyczesanie mojej klaczy zajęło mi o wiele mniej czasu. Zaniosłam zgrzebła do siodlarni, szybko się przebrałam i pojechałam do domu.
...........................
No i już jest. Myślałam, że go nie napiszę, ale jednak się udało. Rozdział jak dla mnie udany, ale ocena zależy od was. Rozdział dedykować Malinax3. Dzięki wież za co. Strasznie boli mnie głowa więc kończę i nie wiem kiedy dodam kolejny rozdział, więc cieszcie się tym. Przy następnym rozdziale może będzie niespodzianka.
Do napisania kochani!!!!!!!!!!! <3 :*
Tagi: Rozdział 21
09.09.2011 o godz. 19:46


Podbiegłam do niego i zobaczyłam Justa leżącego na ziemi z zamkniętymi oczami.Przyklękłam przy nim i już miałam zacząć płakać kiedy Justin się podniósł.
-Elena coś się stało?-zapytał z troską
-Nie.-odpowiedziałam wycierając łzy żeby ich nie zauważył
-To gdzie ta druga część niespodzianki?-spytał rozglądając się dokoła
-W tym lesie.-powiedziałam idąc tam
-A konie?-zapytał patrząc na nie
-Możemy je zostawić nie uciekną.-opowiedziałam wyciągając do niego rękę
Oczami Justina
Patrzyłem na nią i zastanowiłem się co mam zrobić. W końcu splotłem palce mojej reki z jej i poszliśmy. Po kilku chwilach zobaczyłem mały domek.
-To ta niespodzianka?-spytałem lekko zmieszany
-Tak, ale jeszcze nie do końca.-odpowiedziała i pociągnęła mnie w stronę drzwi
Moimi oczami
Po głosie Justina pomyślałam, że na pewno liczył na coś innego. Podeszliśmy do drzwi, a ja zanim zdążył się zorientować nacisnęłam nad nimi półksiężyc i otworzyły się.
-Jak ty to zrobiłaś?-zapytał z ciekawością
-To moja mała tajemnica.-powiedziałam z łobuzerskim uśmiechem i weszłam do środka
W wszystko wyglądało tak jak zapamiętałam: fioletowe ściany i czarne meble. Ten domek był moją ucieczką od wszystkiego. Przyjeżdżałam tu kiedy miałam zły humor, przegrałam zawody, dostawałam świetną role albo miałam dość paparazzich.
-To jest moja kryjówka. Moi rodzice nie wiedzą, że mam ten domek.-powiedziałam idąc do lodówki
-Aha.
-Justin chcesz coś do picia?-zapytałam stojąc przed lodówką
-Może być woda.-odpowiedział bez przekonania
-Proszę-powiedziałam podając mu wodę i siadając przy nim
-Elena?-zaczął po kilu chwilach
-Tak.-odpowiedziałam patrząc mu w oczy
-Czy… czy poszła byś z mną na randkę?-zapytał nie śmiało-Wiem, że zerwałaś ostatnio z chłopakiem, ale chciałem znać odpowiedz.
-Tak.-powiedziałam radośnie
-Czyli pójdziesz ze mną na randkę?-spytał się z radością w głosie
-Oczywiście, a resztę omówimy na zewnątrz.-powiedziałam i wybiegłam z domu
Domek, w którym byliśmy znajdował się na małym wzgórzu więc zbiegając musiałam uważać. Już po chwili czułam czyjeś dłonie na mojej tali. Miałam właśnie się odwrócić, ale razem z Justinem nie wiadomo jak upadliśmy na ziemię.
-To może w tą niedzielę?-zapytał leżąc pode mną
-W ten weekend w ogóle nie mogę, bo przyjeżdża moja siostra.-powiedziałam patrząc w jego niebieskie oczy, ale przez chwilę zdawało mi się, że widzie blask brązu
-Ale przecież mówiłaś…-nie dokończył, ponieważ zamknęłam jego usta w pocałunku
Nasz pocałunek był delikatny jak wszystkie inne, ale po chwili zrobił się łapczywy jakbyśmy mogli się już nigdy nie zobaczyć. Nagle zadzwonił jego telefon.
Oczami Justina
Elena przerwała mi pocałunkiem, który na początku był delikatny, a potem stał się łapczywy. Miałem właśnie się przewrócić żeby być nad nią kiedy zadzwonił mój telefon. „Scotter” pojawiło mi się na wyświetlaczu. O daru rozłączyłem się i wyszeptałem Elenie, że to nic ważnego. Przewróciłem się tak jak wcześniej zamierzałem i dałem jej całusa w policzek, a już po chwili nasze usta się odnalazły. Kiedy spotkałem Elenę pierwszego dnia wiedziałem, że jest wyjątkowa, ale jeszcze wtedy nie przeczuwałem, że okaże się tą jedyną. Z rozmyśleń i pocałunku wyrwała mnie moja komórka, znowu. Tym razem był to sms o takiej treści:
Justin, gdzie ty jesteś? Mieliśmy obgadać ostatnie szczegóły związane z twoją trasą i końcem ustawki.
O kurcze! Jak ja mogłem o tym zapomnieć.
-Elena musimy już wracać.-wyszeptałem jej do ucha
-Ok.
Podniosłem się powoli i kiedy już byłem na nogach wyciągnąłem rękę żeby pomóc wstać Elenie.
-Dziękuje.-powiedziała wstając
Jeżeli w ten weekend nie może to znaczy, że będzie miała mniej czasu na zrozumienie tego wszystkiego czego się dowie na naszej randce.
-Justin to może w następną niedziele? Podjechał byś po mnie o 19.-zapytała patrząc na mnie tymi swoimi pięknymi oczami
-Ok.-odpowiedziałem i rozejrzałem się, gdzie teraz jesteśmy
Byliśmy na polanie, na której zostawiliśmy konie. Tak jak mówiła Bella nie uciekły. Zanim się obejrzałem ona już siedziała na grzbiecie Rose Noire. Szybko wsiadłem na grzbiet Sztorma i czekałem aż Elena ruszy przodem...
-------------------------------------------------------
No i jest kolejny, proszę. Rozdział udany i strasznie się cieszę, bo to już mój 20!!! Rozumiecie dwadzieścia już napisałam, a myślałam, że skończę po dziesięciu. Ale nie tylko za to chce podziękować wam. Dziękuje za te 4323 wyświetleń. Dedykuje ten rozdział wszystkim moim czytelnikom, a w szczególności hoop. Sorry, że rozdział dopiero dziś, ale nie miała kiedy go dodać. Zbliża się rok szkolny więc rozdziały będą rzadziej. Dobra ja się za bardzo rozpisałam więc kończę i czekam na komentarze.
KOCHAM WAS!!!!!!!!!!!!! <3 :**
Tagi: Rozdział 20
30.08.2011 o godz. 18:03
Czarnawdowa
Mój sennik
O mnie: http://www.formspring.me/Czaranawdowa
statystyki