Mój sennik

Miłość słodki ma smak, ale pozostawia po sobie tylko gorycz cierpienia, żalu i tęsknoty.

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Wpisy obserwowanych

Mam lekki, mam strach, on zostanie przy mnie jak ja zrobie bach ?:(
Tagi: love
03.01.2015 o godz. 17:01
Kocham Cię ;3 Pożyjemy zobaczymy.
Tagi: art draw
03.01.2015 o godz. 16:41
Lało. Stał pod jej domem. Krew z nadgarstków, powoli ulewała się na schody, zrobione z białego kamienia. Lecz, teraz nikt nie widział, z czego są, była noc. Świat otuliła ciemnia kotara nicości. Była to mała wioska, z jedną ulicą przez środek. W okolicy nie było żywej duszy. Deszcz mieszał się z łzami chłopaka. Czarne włosy przyklejone do twarzy po przez wodę, powieki zakryły jego brązowe oczy, a z pod nich wydobywały się kolejne krople, opadające na ziemie wraz z deszczem. Ubrany w przemoknięty, biały podkoszulek i czarne, niezbyt ciasne spodnie. Zostało mu coraz mniej czasu, czuje że już tego nie naprawi. Że czas się wreszcie poddać, czas przestać się łudzić, ale nie może tego przerwać, choćby chciał. Obiecał. Jedna chwila, w której wszystko popsuł, zrobił coś tak nie wybaczalnego według zasad społecznych. A według ludzkiej natury postąpił tak jak należy. Świat jest wmawia nam co jest dobre, a co co złe. Patrząc z innej perspektywy to ta sama Ziemia, w której Ci co chcą dla nas jak najlepiej, kłamią, oszukują, kradną , gwałcą i zabijają. Najczęściej po cichu. Tak naprawdę jak usłyszymy w telewizji czy w radiu, czy choćby przeczytamy krótki wpis w gazecie o treści np :
Dręczył swoich najbliższych od 10 lat aż w końcu zabił. Żonę i 6 dzieci.
Terrorysta napadł na przedszkole, jako zakładniczki trzymał dwie dziewczynki, które zdążył zgwałcić przed spełnieniem jego próśb.
Życzymy tej osobie śmierci.Jednakże inaczej nas kierują. Przed społeczeństwem mimo że powiesz nawet głośno "takich to powinno się zabić", to jak by od Ciebie to zależało i tak byś się nie zgodził ich, zabić. Przecież to takie niemoralne! Gówno prawda. Każdy w środku się waha nad prawdziwym mierzeniem sprawiedliwości wobec ludzi, bo boi się opinii i tego chorze stworzonego myślenia, po przez innych. Zwierzęta to masowo zabijać możemy mimo że nic nam nie zrobiły? Inne stworzenia oprócz rasy ludzkiej nie czują? Ich nie boli? A osoby, które od lat dręczą, biją , zabijają mają prawo do życia. A dodatkowego kota urodzonego w nie w tym momencie, co byśmy chcieli, to już możemy utopić po 2 dniach życia, prawda? To przecież moralne.
W tamtym momencie postąpiłem, aspołecznie, ale prawidłowo. Według prawdziwej sprawiedliwości. Ojca Nunnaly, który już 11 rok bił,dręczył psychicznie i molestował ją i jej rodzeństwo, zabiłem. Próbowałem każdych innych sposobów przez trzy lata bycia jej chłopakiem, ale ciężko było udowodnić bogatemu, "rozsądnemu" facetowi na wysokiej pozycji takie wyczyny. W pewnym sensie według prawdziwego myślenia jestem bohaterem. Kiedy się tymi ideałami broniłem w sądzie wzięto mnie za nie poczytalnego. A ukazałem każdemu z po kolei, ich prawdziwą naturę. Człowiek jest żeby tworzyć, a nie niszczyć. My jako rasa wyjątkowa, która doszła do takich dokonań, dalej nawet nie dochodzimy do równowagi miedzy dobrem,a złem. A to właśnie my powinniśmy zmienić świat.
Wszystko było by dobrze, gdyby nie to że zabijając go naprawdę ją zraniłem. Mój najdroższy skarb został sam, gdyż ja cały czas jestem trzymamy w psychiatryku. Ja byłem przy niej kiedy zostawili ją wszyscy. Ja bandażowałem jej ręce, po kolejnych cięciach. Broniłem czasem własną piersią przed ciosami. Kochałem ją. Nawet wtedy, kiedy powiedziała że jestem zerem, łajdakiem. Nie zasługuje na taką wysoką ustawioną dziewczynę jak ona. Zwykły chłopak z biednej rodziny, dobrocią szacunkiem, stałą się moją księżniczką. To co zrobiłem wzbudziło w niej przerażenie wręcz z obrzydzeniem.Więc i ja zasługuje na śmierć mimo, ale i ja mimo poglądów miałem wyrzuty. Tylko przez to że ją zraniłem. Bo skurwysyna nie było mi żal. Ten pusty wzrok potwora kiedy strzeliłem mu między oczy. Następnie położyłem go na stolę do bilarda i nożem rozkrajałem. Robiłem mu krzywdę mimo że już nie żył, prawdopodobnie. Odcinałem pętlą żarową (by nie zostało za dużo krwi )części ciała i rozdrabniałem na coraz mniejsze kawałeczki(...)
Nasz związek się skończył. Wzięto mnie za psychopatę. Nie byłem nim. To właśnie chore myślenie, zabiłem taką kanalie bardziej humanitarnie i bez boleśnie niż zabija się bezbronne zwierzęta. Tylko na koniec odgrywałam się na jego ciele za wszystkie zło jakiego dokonał.Ona przerażona tym co się stało. Nie dziwie się drobny okruszek, wspaniała osoba. Tak jak i jej młodsze rodzeństwo. Teraz próbowałem ją odzyskać, ale myśl że skrzywdziłem anioła nie dawała mi siły by podejść i zadzwonić do drzwi. Zostawiłem ją przez odział zamknięty. Teraz i ja jestem potworem. Krew zalała całe schody, ja czułem coraz słabiej. Wiem że na nią nie zasługuje. Jest coś potężniejsze od śmierci. Miłość. Nią świat powinien być przepełniony, lecz jest chory przez nie uleczalną chorobę; nienawiść dlatego gnije. Wziąłem głęboki wdech, odważyłem się położyłem dłoń na dzwonku... Idę do Ciebie skarbie!
*tydzień później*
- Wchodzimy za 3,2,1....- kamera skierowała się na szczupła blondynkę z obfitym biustem i dużymi oczami.
- Dzień dobry państwu. Tu Norina Chan - Yan . Witam w kolejnym wydaniu wiadomości. Zaczniemy, wiadomością o śmierci okrutnego człowieka, który nie potrafił kochać. Zabrał 3 dzieci ojca, a po miesiącu od tego wydarzenia córka ofiary o poranku znalazła go w kałuży krwi przed domem. - stwierdziła prezenterka i mówiła dalsze fakty, a o nim została już tylko pamięć wiernej dziewczyny,tabliczka na nagrobku i jedna bardzo ważna rzecz o której nikt nie wspomni. Spokój i bezpieczeństwo trójki dzieci, które już nie dręczył ojciec-potwór. Nikt nie wyżywał na nich stresów z pracy, nikt nie krzyczał, bo weszły nie w odpowiednim momencie ani nie powtarzano im że są zerami, głupcami czy idiotami i że żadna osoba ich nie pokocha, takimi jakim są. Zaznały spokoju,ale mam pytanie.
Czy kogoś to na tym świecie interesuje?
21.12.2014 o godz. 23:36

Rozdział 9
Oczami Justina
Tego samego dnia

Kiedy wsiedliśmy do limuzyny, widziałem jak Sky poprawia sukienkę i grzywkę z zdenerwowania, a ja uśmiechałem się tylko wspominając jak sam się denerwowałem.
- Nie masz się czym denerwować. Będzie świetnie – powiedziałam biorąc ją za rękę by przestała poprawiać włosy. Na twarzy dziewczyny pojawił się od razu rumieniec, ale nie wiedziałem czy z zażenowania, że się denerwuje, czy z mojego powodu.
Bieber może i jesteś przystojny, ale ona ma dopiero trzynaście lat! – upomniałem siebie w myślach i puściłem rękę Schuyler. Wydawało mi się, że westchnęła z ulgą, ale raczej na pewno się przesłyszałem.
Jechaliśmy w ciszy, a kiedy w końcu limuzyna się zatrzymała, zobaczyłem jak Sky momentalnie się spina.
- Cholera – powiedziałem cicho i spróbowałem ją jakoś uspokoić. – Sky popatrz na mnie, wszystko będzie dobrze – pogłaskałem ją po ręce i patrzyłem prosto w jej niebieskie oczy, ale najbardziej intrygująca była w nich ta bursztynowa obwódka.
Dziewczyna uspokoiła się odrobinę, ale to nadal było za mało byśmy mogli wyjść z limuzyny.
- Sky nie bałaś się wysłać do mnie dema, a teraz się boisz. Jesteś naprawdę odważna, oboje to wiemy – powiedziałem do niej z uśmiechem, który odwzajemniła.
Zanim znów by się przestraszyła, otworzyłem drzwi i wysiadłem pierwszy, podając jej rękę by mogła wysiąść. Kiedy wysiadła błyski fleszy prawie mnie oślepiły, ale mój wzrok był do nich przyzwyczajony w przeciwieństwie do wzroku Schuyler. Obejrzałem się by zobaczyć co z nią, a ona już uśmiechała się do zdjęć.
Spryciara – pomyślałem i sam zacząłem uśmiechać się i pozować.
Pozowanie do zdjęć szybko się skończyło i przyszedł czas na wywiady. Pytali mnie o płytę, jej promocje, ale pierwsze pytanie jakie podało w moją stronę brzmiało: „Kim jest ta dziewczyna?”. Odkąd media ujrzały Sky po raz pierwszy każdy zastanawiał się kim ona dl mnie jest. Niektórzy uważali, że to moja kuzynka, inni brali ją za siostrzenicę Scootera, ale nikt nie domyślał się prawda, mieli poznać ją dopiero teraz.
- To jest Schuyler i będę jej pomagał w rozwinięciu skrzydeł. Zrozumiecie jak ją usłyszycie – powiedziałem obejmując dziewczynę w talii i przyciągając ją do siebie delikatnie, na co chyba się zarumieniła.
Sky odważyła się i sama odpowiedziała na kilka pytań, co jakiś czas zerkając na mnie. Nie miałem pojęcia czemu to robi, ale uważałem, że to słodkie szczególnie w jej wykonaniu.
Oczami Domi
Kiedy zdjęcia i wywiady się skończyły odetchnęłam z ulgą. Teraz tylko dotrwać do występu, a potem after party. Kiedyś marzyłam o czymś takim, nawet nie myśląc, że tak szybko to się stanie naprawdę.
- Sky wszystko dobrze? – usłyszałam głos Justina i dopiero po chwili zrozumiałam, co do mnie mówi. Odpowiedziałam skinieniem głowy, a on się do mnie uśmiechnął. – Chodź, pewnie już na nas czekają – wziął mnie za rękę i gdzieś zaprowadził.
Dopiero kiedy zobaczyłam Kalę i Alexa zrozumiałam. Na chłopaka nawet nie zwróciłam uwagi, ale za to przyjrzałam się przyjaciółce. Wyglądała strasznie dziewczęco i słodko w przeciwieństwie do mnie.
- Boże, Kala wyglądasz pięknie! – powiedziałam przytulając ją delikatnie. Odsunęłam się by móc przyjrzeć się jej dokładnie - Skąd wzięłaś tą sukienkę? – zapytałam, bo nie pamiętałam by miała taką. Ona jedynie skinęła w stronę Justina i już wiedziałam wszystko.
Zaczęłam rozmawiać z nią i w pewnym momencie usłyszałam chrząknięcie. Kiedy się odwróciłam i ujrzałam Aleca tylko prychnęłam cicho.
- Domi – jak tylko usłyszałam swoje prawdziwe imię posłałam mu mordercze spojrzenie, a on od razu się poprawił – to znaczy Sky. Myślisz, że nie chciałem ci powiedzieć? Tyle razy chciałem ci powiedzieć prawdę, ale nie mogłem przez wujka. Kiedy miałaś już ją poznać, powiedziałaś mi o demie dla Justina. Nie chciałem byś pomyślała, że osiągnęłaś to dzięki mnie, a nie swojemu talentowi. Sky proszę zrozum – ostatnie zdanie powiedział ciszej i wydawało mi się, że zobaczyłam łzy w jego oczach.
Mam za miękkie serce – pomyślałam przytulając chłopaka do siebie.

Stałam już przebrana i czekałam na swój występ, poprawiając ten durny mikrofon.
- Zostaw, bo popsujesz – usłyszałam głos Justina i zostawiłam mikrofon w spokoju.
Chłopak podszedł do mnie i sam go poprawił, także już mi nie przeszkadzał.
- Dzięki – powiedziałam i zaczęłam powtarzać kroki, bo tekst znałam, aż za dobrze.
Kiedy Just zorientował się co robię zaśmiał się, a ja uzłaca to za najpiękniejszy dźwięk na świecie.
- No co? – zapytałam udając, że nie wiem o co chodzi.
- Nic tylko zachowujesz się jak ja przed każdym występem – odpowiedział mi z łobuzerskim uśmiechem.
Pokręciłam tylko głową i poprawiłam fullcap modląc się, czego często nie robiłam by ten występ poszedł mi świetnie.
Przed wyjściem na scenę usłyszałam od JB jeszcze powodzenia, a potem zaczął się mój występ.
What to do, what to do with the boy like you?
L-like you? What to do with you? (Oh!)
What to do with the boy like you?
(What to do with the boy like you? L-like you?)
I know you know
I’m wrapped around your finger
You're so, you're so
Beautiful and dangerous
Hot and cold
Don't you see the light, boy
I could blow your mind, boy
Let me be your new toy
I do what I want and I get what I want when I want it, w-want it, w-want it
I'm not gonna stop til I get what you got til I got it, g-got it, g-got it
What to do with the boy, with the boy like you?
Got me lost, got me hooked
Now I'm so confused
Was this apart of your plan?
I don't really understand
What to do, what to do with the boy like you? (Oh!)
With the boy like you (Oh!)
With the boy like you
I’m gonna win
Boy, your game is over
Try to play
But you're down 10-1
Keep the change
You won't know what hit cha
You're not fooling anyone
I do what I want and I get what I want when I want it, w-want it, w-want it
I'm not gonna stop til I get what you got til I got it, g-got it, g-got it
What do I do with a boy, with a boy like you?
Got me lost, got me hooked
Now I’m so confused
Was this apart of your plan?
I don't really understand
What to do, what to do with a boy like you?
What do I do with a boy like you?
L-like you. What do I do with you? (Oh!)
L-like you. What do I do with a boy like you?
What do I do with a boy like you.
Like you. What do I do with you. (Oh!)
L-like you. What do I, w-what do I do.
What do I do with a boy, with a boy like you?
Got me lost, got me hooked
Now I’m so confused
Was this apart of your plan?
I don’t really understand
What to do, what to do with a boy like you?
What do I do with a boy, with a boy like you?
Got me lost, got me hooked
Now I’m so confused
Was this apart of your plan?
I don’t really understand
What to do, what to do with a boy like you?
What do I do with a boy like you?
L-like you. What do I do with you? (Oh!)
With a boy like you. (Oh!)
What do I do with a boy like you?
L-like you. What do I do with you? (Oh!)
With a boy like you. (Oh!)
With a boy like you. (Oh!)
With a boy, with a boy like you

Kiedy wysęp się skończył, nie mogłam przestać się uśmiechać. Byłam taka szczęśliwa jak jeszcze nigdy. Rozpierała mnie energia i szczęście.
- I jak po pierwszym występie mała? – nie zdążyłam się jeszcze napić, a Justin już stał obok mnie choć widziałam go przed chwilą pod sceną.
- Świetnie! To było coś niesamowitego! – powiedziałam sięgając po butelkę wody.
- Poczekaj do rozpoczęcia trasy. Koncerty i ta energia od Beliebers na pewno ci się spodoba – dodał i zniknął, a ja uśmiechnęłam się pod nosem.

After party zaczęła się już dawno, ale ja dopiero teraz się tam pojawiłam. Po występie musiałam się przebrać i udzielić kilka wywiadów. Kiedy tylko znalazłam się na miejscu, rozglądałam się za Kalą, Justinem, Alexem lub kimkolwiek kogo znam. Długo nie musiałam szukać, bo już po chwili ktoś zasłonił mi oczy. Tą osobę wszędzie rozpoznam.
- Alex wiem, że to ty – powiedziałam rozbawiona, a chłopak odsłonił mi oczy, ale nie odezwał się nawet słowem tylko zaprowadził na parkiet.
To do niego niepodobne – pomyślałam, ale już po chwili moje myśli skupiły się na tym, że Alex obejmuje mnie w talii.
Światło było strasznie słabe, choć błyskały różne kolorowe światełka, ale dałam radę dostrzec, że chłopak ma na sobie kapelusz, tak jak i Justin. Zabrałam mu go i założyłam, a potem objęłam rękami jego szyje. Przetańczyłam z nim kilkanaście piosenek śmiejąc się i tuląc do niego. Kiedy ostatnia właśnie się kończyła zebrałam w sobie odwagę i musnęłam delikatnie jego wargi. Na początku był chyba oszołomiony, ale już po chwili zaczął mnie delikatnie całować. Może nie uwierzycie, ale był to mój pierwszy pocałunek i cieszyłam się, że całuje się z Alexem, ale gdzieś w głębi duszy żałowałam, że to nie Justin.
Kiedy oderwałam się od jego cudownych warg i otworzyłam oczy doznałam szoku. Przede mną stał Just, który uśmiechał się do mnie delikatnie, a ponad jego ramieniem zobaczyłam wściekłą Selenę.
Boże, co ja narobiłam?! – krzyknęłam do siebie w myślach uwalniając się z jego uścisku i biegnąc do wyjścia.
Gdy znalazłam się już na zewnątrz po moich policzkach spływały łzy, a makijaż pewnie był rozmazany, ale ja miałam to gdzieś.
Pocałunek z Justinem to nie był tylko zwykły pocałunek, tylko coś więcej… o wiele więcej – takie myśli chodziły po mojej głowie kiedy siedziałam w limuzynie wiozącej mnie do domu Justina, a przez najbliższe 3 lata też mojego.
Kiedy samochód w końcu się zatrzymał szybko z niego wysiadłam i tylko spojrzałam czy nikogo nie ma jeszcze. Na szczęście Justa jeszcze nie było, a ja pobiegłam szybko do pokoju, zamykając za sobą drzwi na klucz. Mogło się wydawać, że jestem opanowana, ale całą drogę płakałam i nawet teraz łzy spływały po moich policzkach.
- Jak mogłam go nie rozpoznać?! – krzyknęłam zła na siebie, wszystko i wszystkich.
Jutro miało mnie tu nie być, więc spakowałam ostatnie rzeczy i poszłam do łazienki. Rozebrałam się i weszłam pod gorące strugi wody, które zmywały mój rozmazany makijaż, a także moje łzy.
Nie wiem ile stałam pod prysznicem, ale szczerze mnie to nie obchodziło. Gorąca woda pomogła mi się uspokoić choć na chwilę, bo kiedy położyłam się do łóżka przebrana w za duży T-shirt o spodenki po moich policzkach spływały kolejne dziś już łzy.
Zapowiada się przepłakana noc, którą odeśpię w samolocie do Włoch – pomyślałam tuląc się do poduszki i próbując zasnąć.
------------------------
No i kolejny rozdział za nami. Chcę wam ogłosić, że blog zostaje oficjalnie przeniesiony. Mam nadzieje, że nadal będziecie go czytać, bo akcja dopiero się rozkręca.
Do następnego na blogspot
Domi
Tagi: Rozdział 9
17.04.2013 o godz. 19:25

http://trying-not-to-love.blogspot.com/ mój nowy bloggg o JB wchodźcie i komentujcie proszę :*.
Tagi: opowiadanie
02.04.2013 o godz. 17:29
Hej widzę że przez ten czas nikt nie podkosił mi nazwy :) To ja theklaudia z czym tu jeszcze nie wiem być może nowym opowiadanie. Albo po prostu czytać wasze blogi. Nie wiem, ale chyba jednak opowiadanie. Pomyśle..
27.02.2013 o godz. 19:30

Rozdział 8
Oczami Domi
Kilka dni później

Minęło kilka dni podczas, których ciężko pracowałam z mamą Jan każdego dnia i nagrałam w studiu kilkanaście coverów piosenek Justin z Believe(w tym samym studiu, w którym on je nagrywał!!). Moje stare konto na YT miało coraz więcej widzów, a na TT była afera o to kim jestem. Dziś miała odbyć się impreza, na której wytwórnia po raz pierwszy miała przedstawić gwiazdy, z którymi podczas ostatnich kilku miesięcy podpisała kontrakty, w tym kontrakt ze mną. Sky miała dziś pokazać się światu, a Domi odejść by być tylko dla rodziny i przyjaciół. Od ekipy słyszałam tylko Sky albo Schuyler, ale to mi nie przeszkadzało. Miałam za mało czasu by przygotować singiel, więc miałam zaśpiewać cover, co mnie nie cieszyło. Chciałam mieć już piosenkę napisaną specjalnie dla mnie.
Rano obudził mnie mój przeklęty telefon, który wskazywał szóstką trzydzieści. Teraz o takiej godzinie wstawałam i tego nienawidziłam. Śniadanie, próba z Nickiem, potem lekcje z mamą Jan w studiu bądź nie, wykłady Scootera co mi wolno, czego nie. Miałam tego dość. Wiedziałam na co się zgodziłam, ale to była przesada! Te same rzeczy słyszałam od mojego poprzedniego nauczyciela śpiewu przed moi wyjazdem i się do nich stosowałam. Nie wiem może uważali, że sobie nie poradzę, ale mnie nie znali w takim razie albo nie poznali jeszcze za dobrze Sky.
Wstałam z trudem z tego ogromnego łóżka i przeciągnęłam się. Miałam jeszcze pół godziny na przygotowanie się co mi wystarczy w zupełności.
Weszłam do łazienki i przejrzałam się w lustrze. W nim stała teraz Sky nie Domi. Pasemka zrobiłam tego samego dnia co zaproponowałam, a gwiazdę miałam zrobić dopiero w moje szesnaste urodziny, a teraz miałam takie opcje, że zrobię ją sobie henną albo w ogóle. Pokręciłam głową i zaczęłam cicho śpiewać to co chodziło po mojej głowie odkąd się obudziłam.
She’s giving ultimatums, she don’t like this live
She said if I loved her, I’d give it up won’t think twice
I can’t do that
And it’s getting to the point where it’s too much for
Wanna throw it all away, cause it’s too much for
She don’t wanna live this life, damn, it’s my life too

Ten fragment „She don’t like the lights” musiał mi się przyśnić, bo z innego powodu bym go nie śpiewała. Nic przecież to nie pasowało do mnie, aż nie zaśpiewałam tego drugi raz. Dwie ostatnie linijki pasowały, aż za bardzo do mnie i tego co czułam.
Chcę rzucić to wszystko, bo tego jest zbyt wiele
Ona nie chce tak żyć, cholera, to też moje życie

To było prawdą. Tego wszystkiego na raz zrobiło się za dużo jak dla mnie. Flesze, piski… nie lubiłam tego, wręcz nie znosiłam, ale musiałam się do tego przyzwyczaić. To takie życie wybrałam i już nie mam odwrotu.
Wzięłam szybki prysznic i się ubrałam. Kiedy byłam w mojej garderobie nie mogłam się nie uśmiechnąć. Na próby coś luźnego i czegoś czego Sky by nigdy nie założyła gdyby miała pójść na miasto, a na inne okazje coś czego Domi nigdy by nie założyła by iść gdzieś z znajomymi. Nie miałam czasu na więcej takich przemyśleń więc tylko związałam włosy w warkocz i zbiegłam na dół. Na dole JB już nie było, bo miał wywiad, a na mnie czekał już samochód. Kiedy tylko wsiadłam do środka ruszyliśmy. Ostatnia próba z tancerzami przed dzisiejszym występem. Wszystko było gotowe, strój, piosenka, choreografia. Cieszyłam się, że przynajmniej pozwolili mi wybrać piosenkę. Padło na „Boy like you” i byłam z tego dumna. Od dawna wiedziałam jak chce przerobić tą piosenkę i miałam do niej już gotową prawie choreografię, więc szczerze mówiąc od początku byłam zaangażowania w przygotowanie mojego występu.
Kiedy dojechaliśmy wybiegłam z samochodu i pognałam na salę. Tancerze mieli być za pół godziny. Nick zawsze pozwalał mi przychodzić wcześniej i ćwiczyć samej, bo widział, że mam dużo pomysłów i to co robię nie jest wymuszone. Tak, więc podeszłam do wierzy i puściłam „She don’t the lights” klikając przy okazji replay. Układy tańczyliśmy przy zespole kiedy śpiewałam, ale rozgrzewki były przy puszczonym nagraniu.
Muzyka zaczęła po chwili płynąc z głośników, a ja usiadłam na środku sali i zaczęłam się rozciągać. Ten czas spędzony na treningach z tancerzami JB zrobił swoje i byłam jeszcze bardziej wyćwiczona. Nick mówił, że przez ten krótki okres wydoroślałam i może miał racje. Wiedziałam o co jest stawka w tym wszystkim i nie zamierzałam się poddać, na pewno nie na samym początku. Scooter i JB powtarzali jak to jest przez pierwsze kilka miesięcy, a ja to doskonale znałam i nie narzekałam.
Sky ogarnij się. Jeśli nie weźmiesz się w garść Nick da ci nieźle popalić – upomniałam siebie w myślach i zaczęłam tańczyć mój układ do „She don’t like the lights”.
- Nazwałam siebie sama Sky – powiedziałam kiedy piosenka się skończyła, ale za chwilę znowu zaczęła lecieć.
Tym razem nie zaczęłam tańczyć tylko usiadłam na środku stali i wpatrywałam się w lustro. Widziałam w niej dziewczynę z jasną cerą, włosami związanymi w warkocz, w których dało się zobaczyć niebieski odcień przypominający kolorem jej oczy. Uśmiechała się, ale ten uśmiech nie docierał do jej oczu.
- To nie ja! – krzyknęłam na cały głos i wstałam natychmiast. Chciałam roztrzaskać, bo nie pokazywały mnie. Ja się cieszyłam, tyle czasu czekałam na ten dzień.
Trzymałam już pilot od sprzętu, którym chciałam roztrzaskać te lustra kiedy do stali weszli tancerze. Zanim ich zobaczyłam w lustrach, usłyszałam ich głosy. Rozmawiali o mnie i o tym, że coś ze mną jest nie tak od jakiegoś czasu.
Zachowuje się normalnie to wam coś się ubzdurało! – chciałam do nich krzyknąć, ale w tym momencie poczułam jak łzy spływają po moich policzkach i wiedziałam dlaczego. W drzwiach stała Selena. Powtarzałam sobie, że nic nie czuje do JB i akceptuję ich związek, ale tak nie było. Czułam przy nim te cholerne motylki w brzuchu.
Odwróciłam się by nie zobaczyli, że płaczę i w tym samym podeszła do mnie Lexi, siostra Alexa i od niedawna moja stylistka. Świetnie rozumiała Sky jak i Domi. Nie chodzi mi w tym momencie o mój styl, ale o to co czuje. Drugiego dnia już dowiedziała się co czuję do Justina i rozumiała mnie po części. Próbowała trzymać mnie jak najdalej od JB i Seleny, ale jej się to nie udawało. Gdy tylko patrzyłam na ich dwoje czułam ten potworny ból.
Dziewczyna objęła mnie ramieniem i wyprowadziła by nikt nie widział moich łez. Była dla mnie jak starsza siostra, której nigdy nie miałam. Przytuliłam się do niej i rozpłakałam na dobre.
- Czemu ona musiała tu przyjść? – załkałam cicho. – Nienawidzę jej i nie chcę by tu była! Nie chcę jej znać! – krzyczałam cicho i przytulałam się do Lexi.
- Domi wiem, ale ona się uparła. Próbowałam jej wybić z głowy pomysł przyjechania tu, ale nie dałam rady – odpowiedziałam mi Lexi, a ja wiedziałam czemu ta suka tu przyjechała. Bała się, że odbiorę jej JB i „chce” zdobyć moje zaufanie.
Kiedy się w końcu uspokoiłam wróciłam z Lexi do tancerzy, a Selincia zapytała się czy wszystko dobrze. Z trudem powstrzymałam się by nie prychnąć i powiedziałam, że omawiałyśmy do końca to co dziś założę. Kupiła to jak i tancerze.
Oni naprawdę są ślepi albo nie chcą tego zobaczyć! – krzyczałam w duchu i próbowałam się skupić na próbie.
Kilka godzin później
Kosmetyczka robiła ostatnie poprawki w moim makijażu, a ja jak najbardziej starałam się nie ruszać. Były to ostatnie poprawki zanim mieliśmy jechać.
- Możesz otworzyć oczy – usłyszałam i od razu je otworzyłam. Makijaż, który mi zrobiła składał się z jasnej szminki, odrobiny pudru bym nie była taka blada, tuszu do rzęs i eyelinera.
Wstałam i przejrzałam się dokładnie w lustrze. Wszystko wyglądało tak naturalnie i dziewczęco.
O to przecież Lexi chodziło – pomyślałam i się uśmiechnęłam.
Sukienkę wybrała nie bez powodu. Scooter nalegał bym na zdjęciach wyglądało bardzo dziewczęco, ale za razem by pokazać, że Sky nie jest taka grzeczna jak się wydaje. Oni chcieli pokazać, że przechodzę okres buntu, ale to nie była do końca prawda… Kok, w którym było widać pasemka i naturalny makijaż, zrobiony ze względu na mój młody wiek tak ubogo, miały wszystko dopełniać. Do tego jeszcze kolczyki złote w kształcie serc i pierścionek przypominający węża. Tak miałam się pokazać na dywanie, a na występ miałam coś odmiennego.
- Możemy już jechać? – usłyszałam głos JB i się odwróciłam. Miał na sobie czarne supry, rurki w tym samym kolorze, do tego czarną marynarkę, białą bluzkę w serek i kapelusz. Wyglądał tak seksownie, że z trudem powstrzymałam się od przygryzienia wargi.
- Jasne – powiedziałam i puściłam mu oczko. Zrobiłam jeszcze zdjęcie w lustrze i dodałam je na TT z podpisem:
To ta chwila. Życzcie mi powiedzenia. Jak wyglądam? ;)
Uśmiechnęłam się sama do siebie i podeszłam do Justina.
- Będziesz mnie tak pilnować cały czas? – zapytałam cicho robiąc oczy szczeniaka. Nie chciałam się tam zgubić, a co dopiero palnąć jakieś głupoty.
- Oczywiście, Sky – powiedziałam i posłała mi ten swój uśmiech, od którego poczułam motylki w brzuchu.
Durna motylki! – krzyknęłam w duchu i dałam się Justinowi odprowadzić do samochodu.
Kiedy wsiedliśmy do niego oboje czułam się trochę jak w pułapce. Był tak blisko mnie, że czułam jego perfumy i czułam ciepło jego ciała. Przymknęłam oczy i modliłam się by ta noc była jak najkrótsza, ale jak zawsze się przeliczyłam.
----------------------
Hej wróciłam. Mam nadzieje, że tęskniliście i rozdział wam się spodoba.
Kocham Was
Do następnego
Domi
Tagi: Rozdział 8
25.02.2013 o godz. 22:42

Rozdział 7
Oczami Domi
Następnego dnia

Mój przeklęty budzik zadzwonił w połowie pięknego snu, a ja już miałam go zamiar rzuć w jednego z moich pluszaków kiedy zorientowałam się, że nie jestem w swoim pokoju. Dopiero po chwili mój mózg się obudził i zrozumiałam, że jestem w swoim pokoju w domu Justina i zgodnie z tym co mówił Scooter za trzydzieści minut mam jechać z Justinem na próbę, gdzie już ma czekać na mnie mama Jan.
Dzień naprawdę cudownie się zapowiada-pomyślałam sarkastycznie i przeciągnęłam się w ogromnym łóżku.
Nie chciało mi się wstawać z tego wygodnego łóżka, ale na lekcję śpiewu u mamy Jan nie wypadało się spóźnić.
Wstałam leniwie z wyrka i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i weszłam do swojej garderoby. Chciałam jak najlepiej wypaść przed nią więc założyłam coś dziewczęcego, do tego zrobiłam sobie lekki makijaż i związałam włosy w warkocz. Przejrzałam się w lustrze i pokręciłam głową. To na serio nie byłam ja. Ja nie znosiłam ubierać się w takie ciuchy, ale wiedziałam, że teraz wszystko się zmieni i będę od teraz nie Dominiką tylko Schuyler. Pod takim pseudonimem miałam teraz pracować i mi pasowało, ponieważ Schuyler lubi takie ciuchy i ma wybuchowy charakter, za który wszyscy ją polubią. Dominikom zostanę dla rodziny i osób z ekipy kiedy obok nie będzie fanów. Podobało mi się to naprawdę, wszystko dzięki temu będę mogła zacząć od nowa. Moje stare konto na twitterze zostanie, ale moje oficjalne to będzie konto Sky, na którym będę pisać do fanów. Tak samo miało się stać z moim kontem gilrauhl, na którym będę umieszczać specjalne filmiki dla fanów z mojej pracy lub jakieś inne.
Zbiegłam na dół do kuchni i chwyciłam jabłko. Dopiero kiedy się rozejrzałam zobaczyłam, że nie jestem sama. Byli tu też Justin i Selena. O mały włos nie westchnęłam. Tylko jej tu brakowało.
-Justin jedziemy na tą próbę?-zapytałam i przełożyłam warkocz na lewę ramie przy okazji poprawiając grzywkę.
-Właśnie miałem cię wołać byś się zbierała Domi albo raczej Sky, bo musisz się przyzwyczaić, że prawie cały czas będziesz słyszeć Schuyler lub Sky-powiedział i posłał mi najsłodszy uśmiech jaki kiedykolwiek wiedziałam.
-Just wiem o tym i nie musicie mnie przyzwyczajać do tego imienia-odpowiedziałam i przewróciłam oczami.
Just nie odpowiedział mi tylko pochylił się nad Sel, a ja odwróciłam oczy. Nie miałam zamiaru patrzeć jak oni się całuję, więc odwróciłam się na pięcie i wszyłam przed dom. Już po chwili obok mnie pojawił się Justin i wyprowadził z garażu swój samodód, a ja pomyślałam, że JB nas zabije znając jego upodobanie do popisywania się i wciśnie gaz do dechy. Na szczęście spokojnie dojechaliśmy na próbę. Jak na razie Just miał prób z powodu promowania Believe.
Kiedy tylko weszliśmy na halę wszystkie oczy odwróciły się w moją stronę i poczułam jakbym się kurczyła. Niby byłam do tego przyzwyczajona, ale nie znosiłam tego, a szczególnie teraz.
-Posłuchajcie wszyscy!! To jest Dominika. Wczoraj podpisaliśmy z nią kontrakt. Mówcie do niej Schuyler lub Sky, bo teraz dla świata będzie się tak nazywała-powiedział i chyba poszedł się przebrać, a ja jak kołek stałam w drzwiach.
Dopiero po chwili się otrząsnęła, a Just właśnie wrócił.
-Kiedy przyjedzie mama Jan?-zapytałam nieśmiało.
-Za pół godziny, a na razie Nick sprawdź jak sobie radzi z tańcem ok?-zwrócił się do swojego choreografa, a potem spojrzał na mnie.-Da jej któraś z was jakieś spodnie i trampki?-powiedział do tancerek i podszedł do Dana.
Zaraz jedna z nich mnie zgarnęła do siebie.
-Choć to zaraz coś ci damy, a tak poza tym jestem Alex-zaczęła przeszukiwać torbę.-Powinny być na ciebie dobre, bo już widzę, że mamy ten sam rozmiar, a buty zaraz ci znajdziemy-powiedziała i podała mi fioletowe szorty, a ja pokręciłam głową.
Zaraz byłam już przebrana w szorty od Lex i supry od Lili. Dziewczyny naprawdę były super.
Już po tym jak się ubrałam rozciągałam się w pełnym szpagacie. Każdy dobry tancerz powinien umieć zrobić szpagat, stanie na rękach i gwiazdę, przynajmniej ja tak sądziłam i trener, który mnie i Alex uczył tańczyć. Tak na serio to był wujek Alexa, u którego on i jego rodzice się zatrzymali, a on uczył mnie i jego różnych układów dzięki czemu teraz wiedziałam co mam robić.
Kiedy podniosłam się już po rozgrzewce i zrobiłam kilka gwiazd i salto naprawdę wszyscy się na mnie patrzyli jak na kosmitę.
-Dobra to do czego chcesz tańczyć?-zapytał mnie Nick, a ja od razu wiedziałam co powiedzieć.
-„Love me like you do”-odpowiedziałam i za chwilę tego pożałowałam. Połowa tancerzy patrzyła się na mnie jakbym na serio była kosmitą plus to buzie mieli otwarte jak nie powiem.
Pokręciłam tylko na to głową i zamknęłam oczy, uspokoiłam oddech i czekałam tylko kiedy muzyka zacznie płynąć. Układ do niej sama wymyśliłam, a wujek Alexa pomógł mi go dopracować. Piosenka była bardzo zmysłowa i seksowna, więc moje ruchy były takie same i jedyne czego teraz żałowałam, że nie ma przy mnie Alexa, który pomagał mi to tańczyć, bo niektóre rzeczy jednak lepiej wyglądały kiedy stanął za tobą partner. Właśnie w tych momentach zamykałam oczy i wyobrażałam sobie, że stoi on za mną i na serio to pomagało. Czułam jakby na serio tam był, a szczególnie kiedy miał być moment kiedy kładzie rękę na mojej tali i zsuwa na biodra, a ja kładę rękę na jego szyi.
Kiedy piosenka się skończyła dopiero otworzyłam oczy i zorientowałam się, że na serio siedzę w szpagacie przed Alexem.
-Alex!-podniosłam się i skoczyłam mu na szyję co skończyło się tym, że oboje wylądowaliśmy na ziemi.
Kiedy w końcu oderwałam się od niego przyjrzałam mu się dokładnie. Nie zmienił się przez te kilka dni no może tylko podciął włosy, ale nadal był słodki. Tak Alex ma piętnaście lat, to wam się nie wydaje.
Kiedy Alex się już podniósł przytuliłam się do niego. Był ode mnie wyższy o jakieś dobra dziesięć centymetrów choć ja i tak miałam metr sześćdziesiąt osiem wzrostu.
-Co ty tu robisz?-zapytałam się go nadal się od niego nie odrywając. Kochałam się do niego przytulać.
-Przyjechałem do wujka, a że przy okazji jechał na próbę Biebera to pomyślałem, że też tu będziesz-odpowiedział, a mnie coś zastanowiło.
-Alex kim jest twój wujek?-zapytałam podnosząc głowę tak, że teraz opierałam brodę na jego klacie i patrzyłam mu w oczy.
Właśnie w tej chwili podszedł do nas Scooter i Alex spojrzał się na niego i na mnie.
-To jest twój wujek?-spytałam i się odsunęła.
Teraz już wiedziałam dlaczego Selena znała mój rozmiar ciuchów i takie tak, a także dlaczego mój pokój był fioletowy. Miałam tylko nadzieje, że to nie dzięki jemu został ze mną podpisany ze mną kontrakt, bo to by już było przegięcie.
Patrzyłam na Alexa, a wtedy on kiwnął głową na tak. Nie mogłam w to uwierzyć, że mi tego nie powiedział, nie mogłam uwierzyć, że mnie okłamał. Wiedziałam, że na tych zdjęciach i filmikach wtedy to był on. Byłam taka naiwna, wierzyłam mu, a on prosto w oczy mi kłamał.
Byłam wściekła i miałam na niego wrzeszczeć za to, ale on przytulił mnie mocniej do siebie.
-Przepraszam-powiedział cicho i nie puszczał mnie. Puścił mnie dopiero kiedy rozluźniłam się, ale i tak nadal byłam na niego wściekła.
Oczami Justina
Nie miałem pojęcia, że ktoś może tak świetnie tańczyć. Jej układ do tej piosenki był świetny, ale to kiedy pojawił się tu ten gnojek wkurzyło mnie. Po co w ogóle Scooter go brał z sobą.
Kiedy on i Sky zaczęli z sobą rozmawiać wiedziałem, że ona zaczyna się wsiekać, ale dopiero po chwili uświadomiłem sobie z ich zachowania, że mogą być parą.
Zabije gnojka jeżeli ją skrzywdzi-pomyślałem i zacisnąłem ręce w pieści.
Oczami Domi
Kiedy wróciłam już przebrana w swoje ciuchy nie odezwałam się do Alexa ani jednym słowem. Nadal byłam na niego wściekła i fochnięta, co na pewno nie przejdzie mi szybko. O nie.
Miałam właśnie pytać się Justina czy jest już mama Jan, ale na bok porwały mnie jego tancerki.
-Skąd znasz takie ruchy? Alex to twój chłopak?-słyszałam takie i inne pytania od nich, ale najbardziej mnie zaskoczyło, że mnie i Alexa wzięli za parę.
-Czemu myślicie, że ja i Alex jesteśmy parą?-zapytałam zdezorientowana.
-To jak tańczyliście nie wyglądało jakbyście byli przyjaciółmi. Piosenka jest zmysłowa, ale nawet my przy żadnym z chłopaków tak nie tańczymy. Poza tym wasze zachowanie… samo za siebie mówi, że coś do siebie czujecie-odpowiedziała Lex, a ja się zarumieniłam. No tak, mogłam się domyślić, że tak będzie. Z Alexem mieliśmy wyćwiczone te ruchy i dla tego tak wyglądało poza tym za każdym razem wyobrażałam sobie, że miejsce Alexa zajmuje Justin i to on tak mnie dotyka.
-Nie jesteśmy parą, jesteśmy dobrymi przyjaciółmi i tyle-powiedziałam i czułam jak rumieńce z mojej twarzy przenoszą się również na szyję czego nienawidziłam.
Dziewczyny dały mi spokój, a Alex robił coś na tablecie, z którym się nie rozstawał, ale tak samo było z aparatem. Do robienia zdjęć miał talent i wszystkie zdjęcie, które były na moim twitterze i fan page były zrobione i obrobione przez niego. Większość zdjęć, które on zamieszczał na swoim fotoblogu były zrobione mnie. Podczas lekcji, przerw kiedy przechadzaliśmy się po parku lub siedzieliśmy w kafejce, a także w domu jego wujka. Nienawidziłam kiedy ktoś robił mi zdjęcia, bo uważałam, że brzydko na nich wychodzę, a poza tym nie podobałam się sobie. Alex za to uważał inaczej, za każdym razem mówił jaka to ja jestem fotogeniczna i piękna lub słodka. On był jedynym chłopakiem, od którego słyszałam komplementy i tak pewnie miało zostać przez bardzo długi czas.
Kiedy w końcu otrząsnęłam się z rozmyśleń zobaczyłam, że jest już mama Jan i wpadłam na pomysł by pokazać co jeszcze umiem poza tańcem i śpiewem. Sięgnęłam po pierwszą gitarę, która stała obok mnie i cieszyłam się, że była to gitara JB. Na ogół byłam praworęczna, ale jeżeli chodzi o gitarę grałam na niej tak jak Just. Przysiadłam na podwyższeniu i zaczęłam grać jak się okazuje „Be Aright ”. Kiedy skończyłam każdy oprócz Alexa patrzył się jakby wiedział mnie pierwszy raz, a ja jedynie usiadłam za fortepianem i zaczęłam grać „Down the earth”. Kiedy skończyłam stała nade mną mam Jan, a ja zaczęłam się bać.
-Poza pięknym głosem i świetną, grą umiesz jeszcze czytać w myślach?-pyta żartobliwie, a ja wypuszczam powietrze nieświadoma tego, że jest wstrzymywałam.
Wszyscy wybuchli śmiechem tylko nie ja. Potem zabrała mnie jak najdalej od sali ćwiczeń JB.
Po połowie lekcji okazało się to co wiedziałam od początku: problemy z wysokimi dźwiękami i lekkie drżenie głosu. Mój nauczyciel poprzedni starał się wyciągnąć mój głos wysoko, bo mam do tego predyspozycje, ale się nie udawało, a drżenie to przez to, że przez trzy lata od mojej wychowawczyni, która uczyła muzyki słyszałam, że nie umiem śpiewać. Rok lekcji zrobił swoje, ale nadal się bałam.
Lekcja się skończyła, a mama Jan rozmawiała z Scooterem, a Alex coś przerabiał na tablecie.
-Pomyślałem, że skoro będziesz Sky to może by można było wymyślić jakiś twój znak rozpoznawczy. Pamiętam jak kiedyś o tym mówiłaś. Niebieskie pasemka i gwiazdka na lewym policzku. Zrobiłem małą przeróbkę by zobaczyć jak to wygląda-powiedział i podał mi tableta, na którym było moje stare przerobione zdjęcie.
Zdjęcie wyglądało ślicznie i od razu pomyślałam by pokazać je Scooterowi. Każda gwiazda ma swój znak rozpoznawczy. Albo w jej stylu pisania piosenek, wyglądu lub ubierania się. Ja zazwyczaj myśląc o tym, że chciałabym być Schuyler wyobrażałam sobie siebie z tymi pasemkami i tatuażem gwiazdki na policzku. Gwiazdka miała symbolizować sukces, który odniosłam, a pasemka nawiązywała do pseudonimu mojego.
-Alex dzięki. Mogę na chwilę go?-pokazałam na tablet, a on jedynie kiwnął głową.
Wziąłem go i podeszłam do Scootera i mamy Jan. Usłyszałam jakiś kawałek rozmowy.
-Głos świetny i mało pracy będzie trzeba z nim, ale te drżenie… Nie wiem czy uda mi się z nią jego pozbyć-usłyszałam głos mamy Jan i się trochę spięłam, ale podeszłam do nich.
-Scooter?-powiedziałam niepewnie i poczekałam kiedy na mnie spojrzą.-Alex przerobił moje stare zdjęcie i chciałabym żebyś je zobaczył-podałam mu tableta i czekałam na jego reakcję.
Te czekanie było nieznośne i już miałam iść kiedy Scooter się odezwał:
-Ten pomysł jest niezły. I tak byś musiała zmienić styl jako Sky, a niebieskie pasemka będą świetne na początek-powiedział i oddał mi tablet, a ja odetchnąłem z ulgą.
Reszta próby przebiegła dość nudno. Praktycznie nic nie widziałam, bo chcieli mnie trzymać jak najdalej od tego wszystkiego na razie.
Kiedy w końcu próba się skończyła ochrona i Scott wyprowadzili mnie tylnym wyjściem, bo przed salą był tłum fanów, a ja na razie miałam mieć od tego spokój.
I tak mnie przed tym nie uchronicie!!-krzyczałam w myślach kiedy usłyszałam błysk fleszy.
Ochroniarz natychmiast zareagował i zasłonił mnie, a Scooter podał mi bluzę, którą wzięłam z sobą na wszelki wypadek. Założyłam ją szybko, naciągnęłam kaptur na głowę i modliłam się by jak najszybciej znaleźć się w samochodzie. Od teraz tak miało wyglądać moje nowe życie. Tak miało wyglądać życie Sky.
--------------------
Przepraszam, że dopiero teraz i taki długi, ale miałam problem z jego dodaniem. Mam nadzieje, że wam się spodoba.
Do następnego
Domi

Tagi: Rozdział 7
20.01.2013 o godz. 19:29
siema ;d. tutaj już nie wrócę ale jestem teraz pod tym adresem : http://trying-not-to-love.blogspot.com/ , jest już prolog i rozdział pierwszy ;d mam nadzieje ,że ktoś mnie jeszcze pamięta : > , no więc do zobaczenia na trying not to love. :D.
Tagi: opowiadanie.
28.12.2012 o godz. 16:10
Po czym wzięłam łyka, a mała Naomi podeszła do mnie i się przytuliła po czym rzekła.
- A gdzie jest tatuś?

I wtedy nadeszła ta chwila, czy kłamać? czy powiedzieć prawdę? Czy w ogóle nic nie mówić..

-Wyjechał, do innego kraju nie wiem kiedy wróci.-Musiałam skłamać.bo jak by się poczuło 2-letnie dziecko,chciałabym chociaż wiedzieć kto jest jej ojcem,dla Naomi zrobiłabym wszystko, lecz ta rzecz jest niemożliwa.Ponieważ zostałam zgwałcona. Spojrzałam na Naomi i okazało się że zasnęła, wzięłam ją na ręce i zaniosłam do góry. Weszłam do jej fioletowego pokoiku po czym położyłam malutką na łóżko i delikatnie przykryłam kołdrą. Z pokoju wyszłam na palcach ponieważ ma bardzo wrażliwy sen.
-No to wreszcie mamy czas dla siebie...-Powiedziałam do Alishy;
-Na to wygląda.-Odpowiedziała z uśmiechem na twarzy.Zawsze zazdrościłam jej urody, ona mi wtedy odpowiada nieustannie że to ja jestem ładniejsza, w pewnym sensie to ja sama nie wiem...
-Halo, ziemia do Melody-Odezwała się Alisha.
-Haha, ale śmiesznie wiesz?-Powiedziałam sarkazmem
-No to co robimy?
-A czy ja wiem?, dziś znów ta praca..-Powiedziałam trzymając się za głowę.
-A co, nie podoba Ci się?
-Ty chyba wiesz że gdyby nie Naomi to bym tego nie robiła?-I w tym momencie pomyślałam że ona tego nie rozumie.
-No tylko żartowałam..
-Nie ma się co śmiać z tego co robię..Mam 17 lat jestem niepełnoletnia,i robie to tylko i wyłącznie dla Naomi.
-Nie chciałam Cię zranić, może zapomnimy o tym i się zabawimy?-Zrobiła cwaną minkę.
-Heh, sama nie wiem, głowa mnie boli..
-Oj no wez...- I w tej chwili rzuciła we mnie poduszką. I tak rozpoczęła się bitwa na poduszki... w końcu zmęczone padłyśmy na kanapę.

*15 minut pozniej*


Odwróciłam się w stronę Alishy lecz ona już spała. Zabrałam kocyk z szafy i ją okryłam, po czym wzięłam kartkę i długopis i napisałam list. Wychodzę do klubu nocnego, będę jutro o 10 rano Papa Melody ; *.. Poszłam do góry ubrać się w co innego. Postanowiłam wybrać Czerwoną sukienkę, a włosy zostawić rozpuszczone. Poszłam jeszcze do łazienki umyć zęby a włosy uczesać, wykonałam te czynności i zeszłam na dół na szczęście Alisha spała. Wyszłam z domu po cichu, i zadzwoniłam po taxi
-Poproszę na ulicę ...........
Samochód był lada chwila na miejscu, wsiadłam do niego i podałam adres klubu nocnego. Gdy tam dojechałam weszłam do środka i usiadłam na krzesle, Ktoś do mnie podszedł,
-Melody?
-Tak.
-Chodz za mną...

Nie wiedziałam gdzie jestem, a facet który mnie prowadził miał maskę...

Od autorki:Taki słaby ; / Sorry ;c
Tagi: 2
20.12.2012 o godz. 17:54
Cześć i czołem kochani. ♥
Woah... nawet hasło pamiętam, po trzech próbach, ale udało się!
Wieki mnie tu nie było, ale wchodzę i 57 wiadomości, szok. Zapewne wszystko to SPAM, ale takie życie...
W sumie to nie bardzo wiem czemu tu weszłam. Wrócić? Po co, przecież pisać nie umiem i każdy to doskonale wie, a w szczególności ja.
Sentyment? Chyba tak, mam sentyment do każdego mojego opowiadania, a było ich wiele.
Trzy miesiące temu odeszłam, a wydaje się wiecznoscią... Dla mnie przynajmniej...
W każdym razie przechodzę do morału tej wiadomości...
Małe są szanse, że wrócę, bo po co? Do kogo... Ale chciałabym podziękować wszystkim czytelniczkom, wszystkim tym, którzy przyczynili się do zebrania przeze mnie 413 komentarzy i ponad 31 tysięcy wejść. Jesteście niesamowite!
Kocham was.
M.
Tagi:
30.11.2012 o godz. 15:42

Rozdział 6
Oczami Justina

Nie rozumiałem co się z nią dzieje. Możecie uznać to za śmieszne, bo nie znam jej dość długi czas, ale teraz mogłem tak jakby powiedzieć jacy są ludzie słuchając tylko jak śpiewają. W jej głosie kiedy śpiewała można było wyczuć pasję i, że wkłada w to całe serce, a także ledwo powstrzymywany śmiech. Z tego mogłem się domyślić, że kocha to co robi i kocha się śmiać. Teraz tego u niej nie widziałem. Była sztywna i zamknięta w sobie jakby się czegoś bała. Rozumiałem, że to wszystko mogło być dla niej trudne, bo nie ma przy sobie nikogo, ale nie mogłem jej pomóc do póki mi nie powie o co naprawdę chodzi. To mogło się wydać snem, ale nim nie było i musiała w końcu to zrozumieć.
Kiedy już miałem nadzieje, że Domi śpi zszedłem do salonu, gdzie na kanapie siedziała smutna Sel. Przysiadłem się do niej i objąłem ramieniem.
-Co jest kochanie?-zapytałem zmartwiony i ją przytuliłem.
-Jej koleżanka Kala wszystko mi powiedziała. To przeze mnie ona jest cały czas smutna-powiedziała i wtuliła się we mnie.
-Kotek to nie prawda. Mała jest po prostu zdezorientowana tą nową sytuacją i trochę przestraszona-odpowiedziałem i musnąłem delikatnie jej usta z myślą, że to jej pomoże się uspokoić.
-Justin to jest prawda. Ona mnie nie lubi i toleruje nas związek tylko z względu na ciebie. Ja chcę tylko żeby nie czuła się sama teraz-powiedziała i zaczęła płakać, a ja próbowałem ja uspokoić.
Kiedy uspokoiłem Seleną i zaniosłem na górę do łóżka wziąłem laptop do ręki i zalogowałem się na twittera. Miałem zamiar sprawdzić wszystkie wpisy Dominiki i już po chwili je znalazłem, które były o Sel. Nie mogłem w to uwierzyć. Prawie każdy post to było nienawidzę cie Selena albo czemu chcesz złamać mu serce. Wiedziałem, że niektóre z moich Beliebers nie popierają mojego związku z Sel, ale to było dla mnie koszmarem. Dziewczyna, która miała świadomość, że możliwie kiedy podpiszę z nią kontrakt będzie musiała dość często przebywać w jej towarzystwie nie zrezygnowała z wysłania mi dema i teraz znosi to wszystko dla swojego marzenia. Wiedziałem, że ludzie dużo mogą dla marzeń poświęcić, ale dopiero ten wpis uświadomił co tak naprawdę dla swojego marzenia poświęca Dominika:
Żeby nagrać duet z Justinem lub chociaż z nim pracować mogę poświęcić wszystko. Mogę wytrzymać z Seleną, a także poświęcić moją miłość do JB, która nie jest tylko zauroczeniem.
Pod tym wpisem były odpowiedzi różnych osób, ale jedna z nich najbardziej przykuła moją uwagę.
Poświęcisz szczęście dla nagrania płyty? Zniesiesz ból codziennego oglądania ich razem i przeżywania złamania serca na nowo? @dusia1999 dobrze się zastanów co chcesz zrobić zanim będzie za późno.
Ten wpis był zamieszony przez @alexrider, a ja szybko zorientowałem się kogo to konto. Alex tym razem miał rację, ale co innego teraz zaprzątało moją głowę. Wiedziałem, że złamane serce może człowieka popchnąć do różnych rzeczy, których może potem żałować, ale nie mogłem sobie wyobrazić co może zrobić trzynastolatka. Nie mogłem myśleć o tym, że zacznie brać, pić lub ciąć się. Ona miała tyle jeszcze przed sobą i ogromny talent.
Właśnie w tym momencie postanowiłem, że codziennie będę próbował oszczędzać jej bólu, który może mieć z mojego lub Sel powodu, ale nie wiedziałem, że złamię tą obietnice tak szybko, i że przyniesie ona dość poważne konsekwencje nie tylko dla mnie i dla niej.
-------------------------
Macie następny.
Jakoś słabo mi idzie ten blog, a wy mi nie pomagacie. Nie podoba wam się czy jak, bo nie rozumiem o co wam chodzi.
Do następnego
Domi
Tagi: Rozdział 6
10.11.2012 o godz. 19:45

Rozdział 5
Dalej oczami Domi

Serce waliło mi jak młotek, także słyszałam jego walenie nawet w uszach. Już za chwile miałam się dowiedzieć co będzie dalej z moją przyszłością. Teraz miałam się przekonać czy jestem coś wart czy nie.
-Domi-usłyszałam głos Justa i się odwróciłam. To już teraz. Wiedziałam w jego oczach lęk i się bałam najgorszego.-Więc… chcę podpisać z tobą kontrakt, tak samo jak wytwórnia Island Record-powiedział, a mnie normalnie zatkało.
Mi to na stówę musiało się teraz śnić. Na serio nie mogło to być w tym momencie prawdą.
-Ja… ja nie wiem co powiedzieć.
-Jako twój menadżer mówię byś podpisała umowę-usłyszałam głos Scootera za sobą i kiedy się odwróciłam posłał do mnie przyjazny uśmiech.
Że co?! Trzy umowy mam podpisać już teraz?! Z menadżerem, gwiazdą prowadzącą moją karierę i wytwórnią!! Nawet Justin nie miał tak dobrze!-krzyczało mi coś w głowie, a ja myślałam, że zaraz zemdleję.
-Przepraszam na chwilę-wybiegłam prawie, że z studia i oparłam się o ścianę na zewnątrz.
Wiem było to nieprofesjonalne, ale potrzebowałam powietrza, a tak czułam się jak osaczona. Zaraz miałam zamiar wejść i powiedzieć im, że się zgadzam, ale to za chwilę. Teraz potrzebowałam minutki dla siebie.
Kiedy tu siedziałam oparta o ścianę wydawało mi się, że upłynęły godziny, aż nie poczułam czyjeś ręki na ramieniu. Podniosłam niepewnie oczy obawiając się, że to Justin, ale przede mną stała Carly. W tej chwili wyglądała jak starsza siostra i chciałam jej się rzucić w ramiona by mogła mnie przytulić. Chciałam się komuś wygadać, powiedzieć jak się teraz czuje. Nikt nie rozumiał tego, że dla mnie to jest trudne. Nie przyjechali ze mną rodzice, a teraz jeżeli podpiszę kontrakty nie zobaczę ich przez długi czas. Wiedziałam jak to idzie. Praca nad singlem, promowanie go w stacjach, potem nagranie płyty i trasa po USA i Kanadzie. Do Polski zawitam dopiero na święta lub kiedy będę mieć trasę po Europie. Na pewno nie wcześniej.
-Już wracam-powiedziałam cicho i zaczęłam się podnosić.-Przepaszam za to moje zachowanie-powiedziałam do niej kiedy już wstałam z ziemi.
-Domi nikt nie jest na ciebie za to zły. Rozumiem chyba po części jak musisz się teraz czuć tu sama, stojąca przed osobami, które znałaś tylko z Internetu, telewizji i gazet-powiedziała i posłała mi pocieszający uśmiech.
W tym momencie zanim pomyślałam przytuliłam się do niej. Carly musiała być na początku zdziwiona, ale po chwili zaczęła mnie gładzić po głowie tak jak sobie to wyobrażałam. Tak właśnie mogło wyglądać kiedy starsza siostra uspokajała młodszą.
-To co idziemy do nich?-zapytała kiedy już raczej była pewna, że się uspokoiłam. Ja jedynie kiwnęłam jej w odpowiedzi głową.
Do studia weszłam z podniesioną głową. Scooter od razu pokazał mi, gdzie mam usiąść i dał do podpisania umowy. Wiedziałam, że nie muszę ich czytać, bo nie wiem czemu, ale miałam do niego zaufanie. Kiedy już je podpisałam poczułam się zmęczona po tym długim locie. Wcześniej pewnie adrenalina pozwalała mi nie okazać zmęczenia, ale teraz podałam. Marzyłam o tym by położyć się w łóżku i przespać godzinkę czy dwie. Scott i reszta musieli to zobaczyć.
-To już wszystko. Na razie zatrzymacie się u Justina, dobrze?-powiedział, a ja półprzytomnie skinęłam głową .
Wyszliśmy z studia, a ja powłóczając nogami szłam za Justinam, Kalą i Seleną.
Że co?! Seleną?!-mój mózg obudził się natychmiast.
Miałam z Karoliną zatrzymać się u JB do rozpoczęcia trasy, kiedy to ja z nim w nią pojadę jeżeli dobrze zrozumiałam, a teraz mieliśmy jechać do niego byśmy mogły odpocząć po podróży, ale na jakiego czorta jeszcze jedzie z nami Selena. Próbowałam nie zwracać na nią uwagi, ale się nie dało.
Justin prowadził nas do auta, którym tu przyjechałyśmy więc byłam już pewna, że to jego samochód. Kiedy miałam wsiadać z tyłu z Kalą Justin złapał mnie za ramie.
-Wsiadaj z przodu mała-powiedzał, a to mnie zaskoczyło, ale nic nie powiedziałam tylko wsiadłam.
Dziwnie się czułam. Chciałam by to było zarazem snem i nie.
-Czemu „Where are you now”?-zapytał, a mnie to pytanie w ogóle zaskoczyło. Nie spodziewałam się go.
-Sama nie wiem. Chyba dla tego, że od niej zaczęła się moja przygoda z coverami-powiedziałam i uśmiechnęłam się do siebie. Dokładnie pamiętałam jak założyłam girlrauhl i dodałam cover właśnie tej piosenki.-Tak to dla tego ją wybrałam. Od niej wszystko się zaczęło i łatwo mi się w nią wczuć-powiedziałam uśmiechnięta i spojrzałam na niego kontem oka.
Widziałam jakby na jego ustach grało coś takiego jak uśmieszek jakiś, ale równie dobrze mogło mi się to wydawać.
-I dobrze zrobiłaś, ze wybrałaś właśnie ją-usłyszałam z tyłu głos Seleny i przeszył mnie, aż dreszcz.
Ona ma jeszcze gorszy głos niż myślałam-pomyślałam i już się nie odzywałam.
Przez resztę drogi przyglądałam się tylko miejscom, które mijaliśmy, a Sel i Kala gadały po cichu z tyłu. Just do tej pory się do mnie nie odezwał, a ja się cieszyłam. Ta sytuacja z studia kiedy razem śpiewaliśmy była dla mnie bardzo dziwna.
Zaraz pewnie się obudzę, a to wszystko będzie nie prawdą-ciągle przymykało mi przez głowę i tego się strasznie bałam. Nie chciałam by teraz to się okazało snem. Nie teraz kiedy spełniły się moje
marzenia.
Cisza w samochodzie zrobiła się nie znośna więc założyłam słuchawki i puściłam coś pierwszego z brzegu. Padło na „Love me like you do”, a ja uśmiechnąłem się pod nosem. Piosenka naprawdę była super i lubiłam ją. Zalogowałam się jeszcze na TT i dodałam kilka wpisów.
Właśnie podpisałam kontrakty, ale o tym dowiecie się od kogoś innego jeszcze. Praca niedługo rusza.
Ludzie niech mnie nikt z tego snu nie obudza!!!
@justinbieber jesteś naprawdę słodki i to bardziej niż myślałam!
@alexrider udało się!! Mam nadzieje, że niedługo przyjedziesz też do LA!!
To wszystko dzięki wam!! Dziękuje, że jesteście ze mną!!

Naprawdę to wszystko było dzięki… no dobra powiem to w końcu. Dzięki moim fanom. To oni pokazali mi, że mam talent i nie warto go marnować. To dzięki nim i Alexowi byłam właśnie tu.
Nawet nie zauważyła kiedy pojechaliśmy pod dom Justina, a mnie w pierwszym momencie zatkało. Widziałam go już kilkadziesiąt razy na zdjęciach, ale na serio nie wiedziałam, że on jest taki wielki. Normalnie trzy albo pięć razy mój dom. Już sobie wyobrażałam jak wyglądają tu pokoje. Pewnie mój pokój, który był największy prawie w domu w porównaniu z tym co on tu ma to mała klitka.
Bez słowa wysiadłam z samochodu i wzięłam swoje walizki. Justin proponował, że sam je weźmie, ale nie potrzebowałam tego. Teraz kiedy przyjechała tu z nami Selena nie miałam nastroju by żartować. Normalnie nie byłabym taka drętwa i w ogóle bym zapomniała o zmęczeniu, ale teraz kiedy ona tu była robiło mi się normalnie nie dobrze. Nienawidziłam jej, a przebywanie z nią w jednym miejscu to była mordęga jak dla mnie.
Justin odprowadził mnie do pokoju, a mnie zamurowało. Cały pokój w fiolecie, jak dla mnie istny raj. Postawiłam walizki przy wejściu i wyszłam na balkon. Miałam z niego piękny widok na LA. W pokoju znajdowały się jeszcze dwoje drzwi, które pewnie prowadziły do łazienki i garderoby.
Własna garderoba-pomyślałam i uśmiechnęłam się pod nosem.
-To ja zostawię cię byś mogła się spokojnie rozpakować. Jakby co mój pokój jest trochę głębiej w korytarzu-usłyszałam za sobą głos Justina i, aż przeszył mnie dreszcz. Miałam nadzieje, że tego nie zauważył.
Gdy tylko wyszedł wzięłam walizkę i weszłam do garderoby. Była ogromna. Czarne meble, fioletowy dywan i wielka, fioletowa pufa po środku, na której teraz stał słodki misiek. Prawie połowa szafy była wypełniona super ciuchami i to markowymi. A najlepsze w tym, że wszystkie były w moim rozmiarze i w moim stylu. No niektóre do mnie nie pasowały, ale to szczegół.
Podeszłam do misia i zobaczyłam list na nim. Podniosłam go i rozłożyłam.
Mam nadzieje, że ci się spodoba i będziesz zadowolona. To taki prezent na powitanie ode mnie i Justina. Miś też jest dla ciebie. Mam nadzieje, że nie będziesz się dzięki niemu czuć samotna.
Selena

Że co?! Selena kupiła mi te ciuchy i tego misia?! No nie to musiał być na serio żart. Poza tym skąd ona miała wiedzieć jaki mam rozmiar?-zadawałam sobie w głowie te pytania, ale znikąd nie nadchodziła odpowiedź.
W końcu zaczęłam przeglądać wieszaki, szuflady i szafki. Bandamy, fullcapy, supry, conversy… czego tu nie było. Kiedy weszłam w nią trochę głębiej zobaczyłam toaletkę i jeszcze jedne drzwi. Otworzyłam je i prowadziły prosto do łazienki.
No nieźle-pomyślałam i się uśmiechnęłam.
Na toaletce i w ogół niej było tyle kosmetyków, że zastanawiałam się czy Selena nie okradła jakiegoś sklepu. Były też tam przeróżne perfumy w tym moje ulubione, a także inne, które stworzył JB.
To naprawdę było super i musiałam czy chciałam czy nie podziękować za to Sel. Poszłam do łazienki wziąć szybki prysznic, a potem przeprałam się w świeży zestwa. Włosy związałam i skierowałam się w stronę pokoju Justina, bo zgadywałam, że tam właśnie jest Selena. Kiedy byłam już koło drzwi zobaczyłam, że były uchylone, a to co tam się działo miało już na zawsze zostać mi przed oczami. Justin był w samych spodniach i całował się z Seleną, która miała na sobie tylko stanik i spodenki.
Od razu się odwróciłam, a do moich oczu napłynęły łzy. Na oślep byłe się tylko wydostać z tego domu biegłam. Kiedy znalazłam się na ogrodzie poszłam w jego najdalszy kraniec i usiadłam. Dopiero w tym momencie po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
Za każdym razem na forum z innymi Polish Beliebers i na facebooku powtarzałam, że Justin taki nie jest, że plotki o tym, że to zrobili to kłamstwo, a teraz… nie mogłam w to uwierzyć. Zawsze myślałam, że Justin jest rozsądny, ale w rzeczywistości taki nie był.
Mogli by przynajmniej zamknąć drzwi ze względu na mnie i Kalę-pomyślałam i przełknęłam swoje gorące łzy, które nieprzerwanie spływały mi po policzkach.
Chciałaby w tym momencie to okazało się snem, naprawdę. Niestety to musiała być gorzka prawda.
Nie wiem po jak długim czasie przyszła do mnie Karolina i zaczęła uspokajać, że wszystko będzie dobrze, a także odgoniła ode mnie Justina kiedy przyszedł zobaczyć co się dzieje i zobaczył jak się jej wypłakuje. Nie powiedziałam Kali co się stało, ale sama mogła się tego domyślić.
Kiedy w końcu się uspokoiłam Kala zachęcała mnie bym weszła do domu, ale nie chciałam. Ja jedynie włożyłam słuchawki do uchu i siedziałam na trawie. Muzyka zawsze pomagała mi się uspokoić i zapomnieć i tym razem też tak było.
Dopiero kiedy zaczęło się ściemniać wróciłam do domu i od razu skierowałam się do siebie. Zdziwiło mnie to kogo tam zastałam. Justin stał na moim balkonie, który wychodził wprost na ogród.
Musiał mnie obserwować-przemknęło mi przez myśl.
Chciałam niepostrzeżenie przemknąć się do łazienki, ale mi się nie udało. Odwrócił się i nasze spojrzenia się spotkały, a przeze mnie przebiegł jakiś dreszcz. To uczycie było dziwne, za razem przyjemne i nie. Czułam jakby ten dreszcz rozchodził się od serca po całym moim ciele, ale równie dobrze mogło mi się zdawać.
-Domi wiem, ze może być to dla ciebie zupełnie nowa sytuacja, ale pamiętaj, że możesz mi wszystko powiedzieć-usłyszałam jego głos i dopiero po chwili zrozumiałam co powiedział. Tak, tak mogę mu wszystko powiedzieć i zobaczyć jak spala się z wstydu.
-Dzięki Justin, ale ja po prostu muszę się przyzwyczaić do tej nowej sytuacji-powiedziałam i miałam nadzieje, że zrozumie przez to, że temat skończony.
On jednak miał inne plany. Złapał mnie za nadgarstek i odwrócił twarzą do siebie. Byliśmy tak blisko siebie, że widziałam dokładnie zielone plamki w jego oczach.
Boże jakie on ma piękne oczy-pomyślałam i o mały głos nie powiedziałam tego na głos.
Kiedy byłam blisko niego nie wiedziałam co się ze mną działo, czułam się jakbym była inną osobą, która niczego się nie boi i bierze to co chcę. To nie byłam ja. To co czułam i myślałam nie pasowało do mnie.
-Domi teraz musisz się nauczyć, ze ja i ekipa to twoja rodzina. Możesz nam wszystko mówić na serio. Sama się o tym przekonasz podczas Believe Tour-powiedział i puścił mnie i wyszedł, a ja czułam się jakbym miała za chwilę zemdleć
---------------------------
No i macie następny. Powiedźcie mi szczerze czy ktoś to czyta, bo jeżeli nie to już tego nie będę pisać.
Do następnego
Domi
Tagi: Rozdział 5
01.11.2012 o godz. 15:33

Rozdział 4
Dwa dni później

-Tak!!!-krzyknęłam uradowana i nie wiem z jakiej paki zaczęło mi lecieć w głowie Love me, a sen się rozpłynął
Dopiero kiedy otworzyłam oczy uświadomiłam sobie, że włączył się mój natrętny budzik. Wyłączyłam go i miałam zamiar znów zasnąć bo była dopiero 4 rano, ale przypomniałam sobie, że to dziś wylatuję z Kalą do Los Angeles. Włączyłam swoją play listę na iphonie i od razu usłyszałam All Around The World, a mi się poprawił humor. Szybko poleciałam się wykąpać.
Kiedy stanęłam przed swoją szafą w ręczniku zaczął się mój odwieczny dylemat. W co mam się ubrać. Musiało być to coś wygodnego, bo miałam w tych ciuchach spędzić cały lot, a zarazem coś takiego w czym mogłabym się pokazać możliwe przyszłemu menadżerowi i producentowi. Miałam godzinę na przyszykowanie się, bo walizki spakowałam dwa dni temu, a laptop wczoraj wieczorem. Przegrzebałam wszystko co zostało w szafie i wreszcie znalazłam komplet idealny. Słuchawki i tak miałam założyć w samolocie by słychać piosenki, którą mam zaśpiewać, ale trudno do nich coś elegancjego dobrać, a tu proszę jaki komplet. Do tego jeszcze na szybko zrobiłam kok i byłam gotowa.
Zeszłam na dół z laptopem i torebką, bo walizki wziął mój tata. Zostało nam tylko jeszcze podjechać po Kalę i do Warszawy na lotnisko mogliśmy jechać. Bałam się trochę(czytaj: jak cholera) tego, że w studiu przy Justinie i Scooterze pomylę jakiś dźwięk albo słowo. Przez ostatnie kilka tygodnie uczyłam się tekstu i melodii. Co próba śpiewałam piosenkę tak, że Alexa już wkurzałam. A pewnie nie wspominałam wam o Alexie, ale to innym razem. A więc piosenkę umiałam perfekt, ale jak się bałam zapominałam słów lub nie mogłam śpiewać. Nauczyciel śpiewu niby mnie tego oduczył, ale pod dużą presją czasem mi się zdarzało. Wtedy szczególnie nie mogłam patrzeć w oczy osobie przed którą śpiewam. Zazwyczaj w takich sytuacjach patrzyłam się w ziemię lub na pulpit z teksem. To zawsze mi pomagało i miałam nadzieje, że tym razem też tak będzie.
Nawet nie zauważyłam kiedy podjechaliśmy pod dom Karoliny. Szybko wysiadłam z samochodu i podbiegłam do drzwi. Nawet nie zdążyłam zadzwonić, a ona już mi otworzyła. Wyglądała ślicznie, a ja przy niej jak jakiś kujon z słuchawkami. Nawet nie miałam chwili by powiedzieć jak ślicznie wygląda, a mój tata już kazał wsiadać nam, bo spakował walizki Kali. Szybko wsiadłyśmy i zaczęła się nasza rozmowa. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Nawet się nie zorientowałyśmy, a byliśmy już pod Wawą. Nasza rozmowa się urwała, a ja włożyłam słuchawki na uczy i zaczęłam jeszcze raz słuchać piosenki, którą miałam zaśpiewać.
Byliśmy już prawie na lotnisku kiedy weszłam na twittera i dodałam nowy tweet:
To już! LA nadchodzę!
A potem jeszcze jeden:
Mam nadzieje, że wszystko będzie dobrze i podpiszę ten kontrakt.
Nie czekałam na odpowiedzi od moich fanów tylko wylogowałam się i wzięłam głęboki oddech. Już za chwilę miałam się pożegnać z Polską i pierwszy raz z niej wyjechać możliwe po to by zacząć karierę. Poznać swojego idola i możliwe, że spełnić swoje marzenia. Każdy by tak chciał, ale ja dostałam szansę i miałam nadzieje, że jej nie schrzanię.
Godzinę później
W samolocie

Teraz czekała nas tylko dziesięciogodzinna podróż, a po niej do razu do studia. Koszmar!! Niby nauczyciel na ostatniej lekcji powiedział mi co mam zrobić by głos nawet po przespaniu lotu jak najszybciej nadawał się do śpiewania, ale i tak to było koszmarne. Najgorsze było to, że nie chciało mi się spać. Od razu do głowy przychodziły mi myśli, że nie prześpię się w ogóle w samolocie i wszystko zawalę. Justin w ostatnim e-mailu napisał mi, że na lotnisku odbierze nas Scooter i od razu zawiezie do studia więc mam być przygotowana na to, że będę musiała śpiewać.
Dominika uspokój się!! To ci nie pomoże tylko jeszcze wszystko pogorszy!! Weź głęboki oddech i odpręż się!-nakrzyczałam na siebie w duchu i się trochę uspokoiłam
Założyła słuchawki na uszy i zamknęłam oczy. Pozwoliłam by muzyka i głos JB mnie uśpiły.
Kilka godzin później
Lotnisko w Los Angeles

W końcu wylądowaliśmy! Byłam w Los Angeles! Nie wierzę po prostu nie wierzę! Marzyłam o tym od dawna, a tu proszę!! Marzenia się spełniają!
Rozsadzała mnie energia i miałam ochotę piszczeć z radości, ale się powstrzymałam. Z Karoliną odebrałyśmy swoje walizki i zaczęłyśmy rozglądać się za Scooterem. Nie mogłam go nigdzie znaleźć, aż w końcu w oczy rzucił mi się facet w czapce, okularach i karteczką, na której było napisane moje imię pismem Justina. Od razu pociągnęłam Kalę w stronę tego faceta i się nie myliłam. To był Scooter Braun!! Menadżer Justina i Carly!! Myślałem, że zacznę piszczeć, ale Kala od razu zareagowała. Zobaczyła w jakim jestem stanie i ścisnęła mnie za rękę bym się uspokoiła. Miałam się zachowywać jak profesjonalistka, a nie jak jakaś rozwydrzona nastolatka.
-To ty jesteś Dominika?-usłyszałam jak Scooter mnie o to pyta, a ja od razu spojrzałam na Kalę. Obie wiedziałyśmy, że mój angielski się poprawił, ale w takim stanie lepiej bym nic nie mówiła, poza tym jak byłam przestraszona lub podekscytowana zazwyczaj zapominałam wszystkiego.
-Tak to ona, a ja jestem jej koleżanką i będę tłumaczyć.-powiedziała po chwili Karolina, a ja tylko kiwnęłam jej głową z podziękowaniem
-Dobrze. Więc teraz zabiorę was do studia. To wszystkie wasze bagarze?-zapytał, a my jedynie pokiwałyśmy głowami
Kiedy byliśmy już na parkingu zaprowadził nas do range rovera, który stał na końcu parkingu. Ja kiedy tylko zobaczyłam to auto uśmiechnęłam się pod nosem. Identyczne auto dostał JB na szesnaste urodziny, a ja widząc to auto zastanawiałam się czy to przypadkiem nie jego. Nie zdążyłam się jemu dobrze przyjrzeć, bo Scooter kazał nam już wsiadać. Ja chciałam usiąść razem z tyłu z Kalą, ale powiedział, że powinnam usiąść z przodu i przyjrzeć się widokom, co mnie trochę zdziwiło, ale nie sprzeciwiałam się.
Kiedy jechaliśmy mijaliśmy miejsce, które dotąd znałam tylko z zdjęć. LA było piękne, naprawdę piękne. Kiedy tak oglądałam je przyszło mi do głowy pytanie, które musiałam zadać.
-Ile osób będzie z tobą i Justine w studiu mnie przesłuchiwać?-powiedziałam płynnie, a on spojrzał na mnie na chwilę pytającym wzrokiem
-Tak znam i umiem angielski, ale kiedy się boję lub wariuję zapominam zazwyczaj wszystkiego.-wytłumaczyłam szybko i doczekałam się od niego odpowiedzi:
-Kilka osób. Jak dojedziemy sama zobaczysz.-powiedział i już się nie odzywał, a ja założyłam tylko słuchawki i powtarzałam piosenkę
Kiedy miała się kolejny raz łączyć zobaczyłam, że jesteśmy pod studiem nagraniowym. Nie mogłam w to uwierzyć. Za chwilę miałam wejść tam i skierować się do jednego z studiów, gdzie przesłucha mnie Justin Bieber! Myślałam, że normalnie zemdleje, ale musiałam się uspokoić.
Wysiadłam z samochodu i skierowałam się za Scooterem, ale co jakiś czas patrzyłam czy Kala na pewno idzie za mną. Tak się umówiłyśmy, że będzie iść za mną na wszelki wypadek gdybym chciała uciekać.
Przeszliśmy kawałek jakimiś korytarzami i stanęliśmy pod drzwiami. Scoot powiedział, że mam otworzyć i wejść kiedy będę gotowa, a ja nie widziałam czy kiedykolwiek będę gotowa. Marzyłam o tym od dawna, ale się bała. Bałam się, że nie zechce ze mną podpisać kontraktu. Bałam się, że to moja jedyna szansa, ale nagle w głowie usłyszałam, że jak tam będę gdybać to tak się stanie, więc otworzyłam drzwi i spuściłam oczy. Gdy tylko weszłam głosy ucichły, a ja powoli podniosłam głowę i rozejrzałam się po studiu. Zobaczyłam mamę Jan, Dana, Carly, Taya, Ushera i dyrektor Island Record. Nigdzie na razie nie widziałam Justina, ale kiedy rozglądałam się ostrożnie po studiu zobaczyłam kanapę i od razu wiedziałam, że tam on siedzi. Niepewnie podniosłam oczy i kiedy tylko go zobaczyłam na chwilę czas dla mnie zamarzł. Nie mogłam uwierzyć, że to naprawdę on. Wyglądał jeszcze śliczniej niż na zdjęcia, a te jego oczy… Czułam się jak zaczarowana, ale zauważyłam, że rękę trzyma jakby kogoś przytulał, a ja od razu tak jakby się obudziłam i zobaczyłam, że on przytula Selenę. Zachciało mi się krzyczeć, nienawidziłam Gomez, ale związek Justina i jej tolerowałam tylko ze względu na JB.
Zamknęłam na chwilę oczy, a potem wpatrywałam się w ziemię, aż do momentu kiedy poczułam czyjaś rękę na swoim ramieniu. Podniosłam powoli oczy i zobaczyłam, że to Scott trzyma rękę na moim ramieniu i uśmiecha się do mnie przyjaźnie. Odwzajemniłam uśmiecha, a potem on zaczął mówić:
-To jest Dominika. Demo, które wam puszczaliśmy należy właśnie do tej młodej damy.-przy ostatnich słowach się do mnie uśmiechnął-Gotowa?-zapytał, a ja jedynie kiwnęłam głową
Podeszłam do DJ JB i powiedziałam mu na ucho by puścił Pray. Weszłam do budki wokalnej, wyjęłam tekst, założyłam słuchawki i kiwnęłam głową, że jestem gotowa. Kiedy tylko zaczęła płynąć melodia zamknęłam oczy i pozwoliłam się jej prowadzić.
Ohh Ohh Ohh .. and I pray
I just can't sleep tonight.
Knowing that things aint right.
It’s in the papers, it’s on the tv, its everywhere that I go.
Children are crying.
Soldiers are dying
Some people don't have a home
But I know there's sunshine behind that rain
I know there's good times behind that pain, hey
Can you tell me how I can make a change
I close my eyes and I can see a better day
I close my eyes and pray
I close my eyes and I can see a better day
I close my eyes and pray
I lost my appetite, knowing kids starve tonight.
am I a sinner, cause half my dinner still lay on my plate.
Ooo... I got a vision, to make a difference.
And its starting today.
Cause I know there's sunshine behind that rain
I know there's good times behind that pain,
heaven tell me how I can make a change
I close my eyes and I can see a better day
I close my eyes and pray
I close my eyes and I can see a better day
I close my eyes and...
I praying for the broken-hearted.
I praying for the life not started.
I pray for all the lungs, not breathing.
I pray for all the souls in need I pray.
Can you give me one today.
I just can't sleep tonight
Can someone tell me how to make a change?
I close my eyes and I can see a better day
I close my eyes and pray
I close my eyes and I can see a better day
I close my eyes and..
I pray... I pray... I pray...
I close my eyes and pray...

Kiedy skończyłam zorientowałam się, że całe policzki mam mokre od łez. Wytarłam je szybko i miałam nadzieje, że nikt ich nie zauważy. Kiedy wyszłam rozmowy znowu ucichły. Chciałam już wyjść i dać i spokojnie porozmawiać kiedy odezwała się Selena.
-Możesz zaśpiewać coś innego niż piosenkę Justina?-zapytała uprzejmie, a potem do tego włączył się JB
-Może „Who Says”?-zaproponowała, a ja od razu pomyślałam, że to ze względu na Sel
Spojrzałam na Kalę i pokiwałam głową, a ona od razu wiedziała o co chodzi.
-Jasne może to zaśpiewać.-powiedziała, a ja jedynie się do niej uśmiechnęłam
Kiedy znów weszłam do budki wokalnej ucieszyłam się, że mój nauczyciel kazał mi ćwiczyć tą piosenkę, bo pasuje do mojego głosu. Zanim jeszcze zaczęłam śpiewać JB odezwał się pierwszy raz prostu do mnie od momentu kiedy tu przejechałam.
-Potrzebujesz tekstu?-były to tylko dwa nic nie znaczące słowa, ale dla mnie znaczyły bardzo dużo
-Nie mam własny.-pierwszy raz wszyscy obecny w studiu usłyszeli jak brzmi mój głos poza śpiewaniem
Mogłam się odezwać od razu kiedy weszłam do studia, ale bałam się, że zamiast słów z moich ust wydobędzie się pisk nastolatki, która zobaczyła swojego idola, więc wolałam trzymać język za zębami. Teraz kiedy ochłonęłam już po pierwszej piosence mogłam mu odpowiedzieć na takie błahe pytanie.
Szybko wyciągnęłam tekst, który nie wiem jakim cudem z sobą zabrałam i zobaczyłam to dopiero kiedy jechałyśmy tu z Scooterem. Było na nim kilka małych poprawek. Wymowę niektórych wyrazów tam miałam, ale też jak je zaśpiewać. Kiedy przyjrzałam mu się dokładnie kiwnęłam głową, że jestem gotowa i się zaczęła.
I wouldn't wanna be anybody else
Heey
You made me insecure
Told me I wasn't good enough
But who are you to judge?
When you're a diamond in the rough
I'm sure you got some things
You'd like to change about yourself
But when it comes to me
I wouldn't want to be anybody else
Na na na na na na na na na na na na na
Na na na na na na na na na na na na na
I'm not beauty queen
I'm Just beautiful me
Na na na na na na na na na na na na na
Na na na na na na na na na na na na na
You've got every right
To a beautiful life
Come on
Who says?
Who says you're not perfect?
Who says you're not worth that?
Who says you're the only one that's hurting?
Trust me
That's the price of beauty
Who says you're not pretty?
Who says you're not beautiful?
Who says?
It's such a funny thing
How nothing's funny when it's you
You tell'em what you mean
But they keep whiting out the truth
It's like a work of art
That never gest to see the light
Keep you beneath the stars
Won't let you touch the sky
Na na na na na na na na na na na na na
Na na na na na na na na na na na na na
I'm not beauty queen
I'm just beautiful me
Na na na na na na na na na na na na na
Na na na na na na na na na na na na na
You've got every right
To a beautiful life
Come on
Who says?
Who says you're not perfect?
Who says you're not worth that?
Who says you're the only one that's hurting?
Trust me
That's the price of beauty
Who says you're not pretty?
Who says you're not beautiful?
Who says?
Who says you're not star potential?
Who says you're not presidential?
Who says you can’t be in movies?
Listen to me
Listen to me
Who says you don't pass the test?
Who says you can’t be the best?
Who said?
Who said?
Won't you tell me who said that?
Yeeeaah
Who says?
Who says?
Who says you're not perfect?
Who says you're not worth that?
Who says you're the only one that's hurting?
Trust me
That's the price of beauty
Who says you're not pretty?
Who says you're not beautiful?
Who says?
Who says you're not perfect?
Who says you're not worth that?
Who says you're the only one that's hurting?
Trust me
That's the price of beauty
Who says you're not pretty?
Who says you're not beautiful?
Who says?

Kiedy tylko skończyłam odetchnęłam z ulgą, bo nienawidziłam tego śpiewać, ale skoro kazali to trzeba.
Miałam już wychodzić, gdy Justin zatrzymał mnie gestem dłoni. Nie miałam pojęcia o co może chodzić. Bałam się, że teraz rozmawiają o tym czy podpisać ze mną kontrakt.
Chwilę o czymś dyskutowali, a potem Just wszedł do budki wokalnej z dwoma tekstami.
-Zaśpiewamy jeszcze „Overboard” dobrze?-powiedział, a mnie zatkało
Nie byłam przygotowana na to, że będą kazać mi zaśpiewać duet z Justinem. Nawet o tym nie pomyślałam. Musiałam teraz podjąć błyskawiczną decyzję.
-Ok, ale mogę zrobić sobie krótką przerwę na napicie się wody i odpoczynek dla głosu?-było mi to naprawdę potrzebne, ale w tym czasie chciałam też opracować z Kalą tekst
Niby znałam go, ale dawno nie śpiewałam jej, a teraz miałam ją zaśpiewać z Justinem. Teraz to musiało być snem, bo na serio to nie mogło się dziać.
-Jasne. Chcesz wyjść czy tu posiedzisz?-powiedział uprzejmie, a jego ton skojarzył mi się z głosem starszego brata martwiącego się o siostrzyczkę.
Mam starszego brata, który jest o rok starszy od Justina, ale on mnie tak nie traktował. Częściej wyzywał lub bił, ale ja mu odpłacałam się tym samym. Tak naprawdę to nie miałam z nim dobrych relacji, nawet się z nim nie pożegnałam przed wyjazdem.
-Dominika?-nie zauważyłam, że zawiesiłam się na chwilę i to pewnie dobrą chwilę
-Wolałabym wyjść. Nie lubię za długo przebywać w tych ciasnych pomieszczeniach.-powiedziałam i się zarumieniłam
Budka studyjna to było dość małe pomieszczenie, a ja nie miałam klaustrofobii, ale jeżeli było to możliwe nie lubiłam w niej spędzać dużo czasu.
Justin grzecznie mnie wyprowadził, dał butelkę wody i coś do pisania. Usiadłam na kanapie obok Carly, a Sel i JB, gdzieś wybyli. W ogóle w studiu zostałam tylko ja, Kala, Carly i Dan. Tay, gdzieś poszedł i zostaliśmy tylko my.
Odkręciłam butelkę i podziękowałam w duchu, że nie jest ona gazowana ani zimna za bardzo. Ostatnio i tak miałam chore gardło, więc pewnie i tak niektóre dźwięki mogły mi nie czysto wychodzić.
-Naprawdę super śpiewasz. Nie wiem czy ja w twoim wieku miałabym tyle odwagi na wysłanie dema komuś i na zaśpiewanie bez tremy przed ludźmi z branży.-odezwała się Carly, a ja się tylko do niej uśmiechnęłam
-Te demo to był spontan, a tremę mam tylko jej nie okazuje, bo to najgorsze co może być.-uśmiechnęłam się do niej jak miałam nadzieje nie sztucznie
-Ty serio masz tremę? Nawet Justin się trząsł z strachu przed pierwszym występem, a ty? Nic! Jakby w ogóle nie ruszało cię to przed kim śpiewasz.-odezwał się Dan, a mnie teraz dopadły nerwy i zaczęłam się trząść.-Przepraszam, a nie chciałem cię przestraszyć.-dopowiedział od razu, a Carly by dodać mi otuchy przytuliła mnie
-Domi, tak?-zapytała, a ja tylko kiwnęłam głową.-Domi nie masz się czego bać. Nie przejmuj się tym co mówi Dan. Na serio wychodzi ci to świetnie i wszyscy jesteśmy zachwyceni, a „Overboard” to tylko formalność. Bez niego i tak by podpisali z tobą kontrakt. Ups…-gdy Carly to powiedziała ja nie mogłam w to uwierzyć. Oni na serio podpiszą ze mną kontrach!!!
Po pomieszczeniu rozniósł się jakiś pisk, a ja dopiero po chwili zrozumiałam, że pochodzi on z moich własnych ust. Z trudem je zamknęłam i zasłoniłam dłońmi. Wiedziałam, że w oczach mam łzy, ale nic na to nie mogłam poradzić. Była zawstydzona tym, że zapiszczałam, ale po prostu nie wierzyłam w to i moje emocji musiały znaleźć sobie jakieś ujście.
-Przepraszam ja nie chciałam. Po prostu nie wierzę, że to jest prawda.-powiedziałam i spuściłam głowę przestraszona tym, że powiedzą o tym JB
-Mała nie przejmuj się tym. Rozumiemy, że dla ciebie dziś wszystko musi być nowe i niemożliwe.-powiedział łagodnie Dan, a wszyscy posłali do mnie przyjazne uśmiechy
Reszta tego czasu minęła mi na przeróbkach w tekście. Kiedy przyszedł już Justin i reszta ja czekałam w budce wokalnej.
-To zaczynamy.-powiedział do mnie kiedy zakładał już słuchawki i przygotowywał się do śpiewania
Popłynęła melodia, a ja zamknęłam na wszelki wypadek oczy, bo bałąm się, że nic nie zaśpiewam teraz już.
It feels like we've been out at sea
So back and forth that's how it’s seems
Whoa and when I want to talk
you say to me
That if its meant to be, it will be
So crazy in this thing we call love
The love that we got that we just can’t give up
I'm reaching out for you tell me
out here in the water and I)
I'm overboard and I need your love
Pull me up
I can't swim on my own
Its to much
Feels like I'm drowning without your love
So throw yourself out to me
My life saver
Life saver
Oh life saver
My life saver
Life saver
Oh life saver oh wow
Never understand you when you say
Wanting me to met you half way.
Felt like I was doing my part
Get bringing your coming up short
Funny how these thing change
Cause now I see
So crazy in this love we call love
and now that we got it
we just can't give up
I'm reaching out for ya
Got me out here in the water and I
I'm overboard
And I need your love
Pull me up (Pull me up)
I can't swim on my own
Its to much (It's to much)
Feels like I'm drowning without your love
So throw yourself out to me
My life saver
It's supposed to be some give and take I know.
Your only taking and not given any more
So what will I do? (So what will I do?)
Cause I still love you. (Still love you Baby)
You're the only one who can save me
I'm overboard
And I need your love
Pull me up (Pull me up)
I can’t swim on my own
Its to much (It’s to much)
Feels like I'm drowning (I’m drowning baby I'm drowning) without your love
So throw yourself out to me (Can't swim)
My life saver
Life saver
Oh life saver
My life saver
(Its crazy, crazy crazy, yeah)
Life saver
Oh life saver
Oh life saver
Oh life saver
Oh life saver

Przez całą piosenkę miałam zamknięte oczy. Za bardzo się bałam, że spojrzę na JB i się spłoszę. Dopiero kiedy piosenka się skończyła otworzyłam je i zobaczyłam Justina wpatrujące się we mnie z dziwnym błyskiem w oku. Nigdy czegoś takiego u niego nie widziałam nawet kiedy patrzył na Selenę. Może mi się zdawało, że to widzę albo i nie, ale jeszcze nigdy nie wiedziałam tego w jego oczach. To trwało tylko chwilę, ale ona i tak wystarczyła.
Kiedy wyszliśmy z budki wokalnej popatrzyłam na Karolinę błagalnie, bo ja teraz bałam się odezwać.
-Możesz jeszcze raz puścić nagranie z ich duetem?-zapytała grzecznie Taya, a ja już po chwili słyszałam swój głos
Albo on coś z nim zrobił albo to mi się coś wydawało. Nigdy jeszcze tak nie brzmiał i nie było w nim tylu emocji. Wydawało mi się, że to śpiewa obca osoba. Aż nadszedł moment, w którym wszedł JB. Jego głos brzmiał jak jakiegoś anioła. Bałam się, że spaskudziłam naszą wspólną cześć, ale ona była najlepsza. Mój głos uzupełniał jego i na odwrót. Nigdy jeszcze nie słyszałam tak doskonałego duetu.
W czasie kiedy ja zachwycałam się naszym duetem Scooter, Just, Usher i mama Jan rozmawiali z sobą. Wiedziałam, że już za chwilę dowiem się co z moją przyszłością. Naprawdę podpiszą ze mną kontrakt czy też nie.
-----------------------
No i macie kolejny rozdział. Przepraszam, że taki długi, ale mam nadzieje, że wam się spodoba.
Do następnego
Domi
Tagi: Rozdział 4
06.10.2012 o godz. 16:19
JUTRO LUB POJUTRZE DODAM NOWY ROZDZIAŁ;*
05.10.2012 o godz. 13:34

Rozdział 1.

- Jeść - wyszeptała moja mała Naomi . Podniosłam się z kanapy i odłożyłam na bok laptopa . Podeszłam do szafki , wyciągnęłam z niej niewielką miseczkę . Wyciągnęłam kilka owoców które pokroiłam na małe kawałeczki i wrzuciłam do miseczki . Do niewielkiej szklanki nalałam soku pomarańczowego i postawiłam to na stole . Naomi posadziłam na krześle i patrzyłam na nią , jak je . Jak swymi drobnymi raczkami obejmuje szklankę . Była dla mnie wszystkim , wszystko co mam i co będę mieć . Nikt ani nic nie zniszczy tego co czuję do mojej córeczki . Mogłabym oddać za nią życie , pragnę jej szczęścia . Ale boję się , że kiedyś zapyta gdzie jest jej tatuś . Będę musiała kłamać , kłamać , że go nie ma . Że powstała z gwałtu z nienawiści . Ze jakiś obcy facet jest jej ojcem , Nigdy nie pozwolę skrzywdzić Naomi . Nie opuszczę jej tak jak mnie moi rodzice .

** Oczami Justina **

- Posłuchaj mnie nasz związek zaczął się od jednej wielkiej pomyłki - wyszeptałem i coraz mocniej ściskałem nadgarstki seleny .
- Jestem dla ciebie pomyłką ? - zapytała zdenerwowana .
- Nie jesteś , kocham Cię .
- Justin , ja ciebie również , ale codziennie się kłócimy ja tak nie chcę !
- Wiem kotku - odparłem i złożyłam na jej ustach delikatny nieśmiały pocałunek który przerodził się w bardzo namiętny . Selena usiadła mi na kolanach i wargami zaczęła delikatnie muskać moja szyję . Kochałem ją , ale czy można nazwać mnie idealnym chłopakiem . Przecież ją zdradzam , codziennie . Z prostytutkami , z dziewczynami które się sprzedają .
- Sel , muszę iść - odparłem i wyszedłem z jej pokoju .
Zostawiłem ja samą z myślami a sam poszedłem do nocnego klubu . Było tam dość tłoczno . Pełno kobiet . Pociągała mnie jedna . Była to bardzo ładna , zgrabna dziewczyna . Podszedłem do nie .
- Cześć jestem Justin
- Hej , Melody . Miło mi - podała mi rękę .
Zastanawiałeś się co taka dziewczyna jak ona tu robi .
Ręką przejechała po włosach gładząc je ,jej błyszczące oczy rozglądały się dookoła . Wyglądała na wystraszoną , niepewną .
- Ile masz lat ? - zapytałem dziewczyny która się do mnie uśmiechała .
- 17 , ale nie musisz ze mną rozmawiać . Jestem warta tylko kilka stów nic więcej . - Powiedziała , zrobiło mi się trochę przykro .
Podszedł do nas starszy mężczyzna i dał pieniądze Melody .
- Do jutra - odparł i wyszedł .
Dziewczyna z obrzydzeniem na ustach włożyła pieniądze do torebki .
- Robisz to tylko dla kasy ?
- Tylko .. Ale gdybym miała jakiś wybór to nie robiłabym tego . - odparła i odeszła .
Było w niej coś , coś bardzo wyjątkowego , coś co mnie urzekło .
Melody bardzo mi się spodobała , ale sam fakt , że była prostytutka mnie odrzucał .

** Oczami Melody **

Idę w stronę swojego domu , z jednej strony się cieszę , będzie tam czekała na mnie Naomi razem z Alishą a z drugiej ? Z drugiej nie mogę na siebie patrzeć po tym co robię .
Przekręciłam klucz w drzwiach i weszłam do środka . Mała bawiła się z Alishą w salonie .
Gdy mnie zobaczyła podbiegła do mnie . - Moja mała księżniczka - odparłam i ucałowałam małą w czółko .
Przyjaciółkę przywitałam jak zawsze całując ja w policzek i tuląc się do niej , była moją najlepszą przyjac8iółką , zawsze mi pomagała . Czasami było bardzo ciężko z pieniędzmi , nie starczało na rachunki , na jedzenie i pomagała mi . Nie miałam odwagi pójść do rodziców poprosić o kasę , olali mnie . Wiec niech zapomną o tym , że wrócę na kolanach błagając ich o to aby mi pomogli .
- Proszę - powiedziała Alisha i podała mi kubek z gorąca herbatą .
Zaciągałam się jej owocowym zapachem .



Od Autorki - Przepraszam , że krótki i fatalny ale wiecie szkołaa . Wybaczcie p Chciałabym aby każdy kto przeczyta skomentował i napisał co sadzi o tym . To dla mnie ważne : > .


Tagi: 1
24.09.2012 o godz. 19:28

Prolog .

Gdy pierwszy raz usłyszałam bicie jej malutkiego serduszka coś we mnie się złamało . Wiedziałam , ze chcę się nią opiekować , patrzeć jak rośnie , dorasta . Chciałam ochronić ją przed całym złem tego świata którego jest mnóstwo .
Melody Zwykłą przeciętna nastolatka z traumatycznymi przeżyciami . Nienawidzi swojej pracy ale tylko tak potrafi zapewnić wszystko małej Naomi . Jednak pewnego dnia pozna miłość swojego życia . Kogoś kto za wszelką cenę będzie próbował ociągnąć ja od tej pracy . Czy zrezygnuje ze wszystkiego aby być z kimś kto będzie starał się zapewnić bezpieczeństwo jej i Naomi . Czy będzie potrafiła pokochać chłopaka który dla niej będzie zwykłą sztuczną gwiazdeczką ?
Justin Czy zdradzając Selenę pozna miłość swojego życia ? Czy jednak będzie pragnął aby dziewczyna znów z nim była ? Czy będzie pomagał Melody ? Czy odciągnie ją od wszystkich nałogów ? Nie będzie to miłość dwóch szczęśliwie zakochanych w sobie nastolatków . Ale czy oboje pokonają przeciwności losu aby być razem ?

Na pozór szczęśliwa nastolatka . Ale czy jej życie z bliska jest usłane różami ? Czy często płacze ?? Siada z kubkiem gorącej kawy przy oknie i patrzy na zatłoczoną Kanadę ? Czy całuje swoja córkę gdy idzie spać ? Czy ma żal do swoich rodziców , że wyrzucili ją z domu i nie pomogli przy Naomi . Czy przyjaźń Alishą może przetrwać wszystko ? Czy Justin na co dzień ma kolorowe życie ? Czy pragnie o tym aby być znów zwykłym nastolatkiem grającym na podwórku w koszykówkę . Czy oboje się pokochają ? Never say Never ♥



Od autorki - Ajj, Ajj ;/ Zepsułam prolog -,- Miałam dodać w środę ale prawdopodobnie nie będę mogła ;c więc dodaje dziś . Wow, dziękuje za 9 komentarzy przy bohaterach to dla mnie ważne . Miłego dnia ;*
Tagi: prolog
23.09.2012 o godz. 17:56
Melody Hotos - Siedemnastoletnia matka dwuletniej Naomi . Została zgwałcona w wieku 15 lat . Zarabia na życie w klubie nocnym jako prostytutka . Rodzice gdy dowiedzieli się , że jest w ciąży wyrzucili ją z domu . Prawdę o gwałcie zna ona i jej przyjaciółka Alisa .



Justin Bieber - osiemnastoletni piosenkarz znany na całym świecie . Ostatnio dochodzi do coraz większych spięć między nim a jego dziewczyną Seleną Gomez .



Alisha Bord - Siedemnastoletnia szczęśliwa dziewczyna . Pomaga jak tylko może swojej przyjaciółce z opieką nad Naomi . Krzyczy często na Melody ab przestała pracować w klubie nocnym . Boi się o nią , ze znów ktoś może ją skrzywdzić .



Naomi Hotos - dwuletnia córka Melody . Jest oczkiem w głowie Alisy . Melody chciała usunąć ciąże ale gdy w 13 tygodniu ciąży gdy usłyszała bicie serduszka małej wiedziała , że chce ja urodzić . Chce się nią opiekować i wychowywać ją .

Tagi: bohaterowie
22.09.2012 o godz. 18:43
Harry Style-18 letni chłopak który należy do one direction. miły, zabawny, mądrwy. ma zielone oczy i piękne oczy.
Louis Tomilson-20lat, nalezy do one direction, najlepszy przyjaciel Harrego, kocha marchewki.
Nill Horan-19 lat, słodki, zabawny, kocha jeść.
Liiam Pyne-19 letni chłopak który ma tylko jedną nerkę, zabawny,miły, nalezy do one direction
Zayn Maik-19 letni chłopak nalęzący do one direction, kuzyn Katrin.
21.09.2012 o godz. 15:36
OdpowiedziełEM jeszcze na parę pytań i wywiad się skończył. Poszłem się przebrać i pojechałem do domu ale po drodze zajechałęm do sklepu kupiłęm pare paczek papierosów i butelek wódki.
Gdy dojechałem do domu włączyłem na fula jekieś smutne gówno i odpaliłem papierosa popijają c wódką, najpier był jeden po tem drógi a następnie cała paczka.Wstałęm i trochę się kiwałem bo już trochę wypiłem ,podeszłem do telefonu i zadzwoniłem do domu prostytutek i zamówiłęm dwie.Po chwili ktoś zadzwonił dzwonkiem poszłęm otworzyć i ujżałem dwie prostytutki ,od razu je wpuściłem i zaczółem ściagać z nich ubrania.Gdy były już nagie zaczęła się zabawa.
*************************Paczedełka Katrin******************
Przemyślałam wszystko i chyba wróce do Justina w kącu to fanka pocałowała go on ja od sibię odrzucił.Poszłam się przebrać < http://www.polyvore.com/lotnisko/set?id=59202896 > i pojechałam do Justina lecz gdy zobaczyłam dwie dziwki które całuje ciało Justina oniemiałam, zaczełam znów płakać. Szybko wsiadłam do samochodu i pojechałam do domu.Weszłam do pokoju i żuciłam się z płączem na łóżko.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Dziś mam pokaz na którym się pojawi Justin. Wstałam z łózka i ubrałą się < http://www.polyvore.com/cgi/set?.locale=pl&id=59322695 > i zeszłam na dół, poszłam do kuchni w której spotkałam Klaudie < http://www.polyvore.com/cgi/set?.locale=pl&id=59322822 >
-Hej
-Hej-odpowiedziała-mam wielką prożbę-powiedziała a ja już zaczęłam się bać.
-słucham cię?
-bo moi kumple jadą dzisiaj na kemping mogę jecać z nimi?-zrobiła oczka ze schreka.
-no dobra-uległam
-dziekuję!-pisneła i żuciłą się na mnie.
Pojechałam na halę na kórej miał się odbyć pokaz, weszłam tam i zaczęło się -wszyscy zaczęli się mną zajmować:makijaż, fryzura itp...Gy była gotowa rozpczełam pokaz.
Gdy pokaz się skończył ubrałam swoje wcześniejsze ubrania i chciałam wyjść lecz ktoś wcześniej uderzył mie drzwiami i upadłam ,a zza drzwi wyszedł bardzo przystojny chłopak ,jak mnie zobaczył od razu podszedł i pomógł mi wstać.
-strasznie cię przepraszam nie widziałem cię-zaczoł się tłumaczyć.
-nic się nie stało spokojnie, jestem Katrin-powiedziałem i wyciągnąłam rękę.
-A ja Harry miło mi-powiedział po czym się uśmiechnoł-to może w przeprosiny dałabyś zaprosić się na kawę?
Chciałam już odpowiedzieć ale przerwał mi ...
21.09.2012 o godz. 15:29
Czarnawdowa
Mój sennik
O mnie: http://www.formspring.me/Czaranawdowa
statystyki